|
POWIEDZENIA LUDOWE Wiele ciekawych powiedzeñ
ludowych, poczytaj i sam siê przekonaj ile w tym prawdy...
I. O mi³o¶ci, mi³owaniu, szczê¶ciu i nieszczê¶ciu
Mi³o¶æ jest zagadk± wszechczasów.
Naszym powo³aniem jest mi³o¶æ.
Gdybym mi³o¶ci nie mia³ - by³bym niczym.
Mi³o¶æ cierpliwa jest, ³askawa jest.
Mi³o¶æ jest królow± cnót wszystkich.
Mi³o¶æ nie potraw±, ale przypraw± ¿ycia.
Mi³o¶æ jest jak ospa - ka¿dy j± przej¶æ musi.
Mi³o¶æ jest niby rów: kto w ni± wpad³, bywa zdrów.
Mi³o¶æ jest jak cieñ cz³owieka, kiedy j± gonisz, ucieka, kiedy uciekasz, to goni.
Mi³o¶æ jest ¶lepa, ¶lub jej wzrok przywraca.
Mi³o¶æ zdrowy rozs±dek odejmuje.
Mi³o¶æ za¶lepi, gdy siê komu w ³eb wrzepi.
Mi³o¶æ jest uparta jak koñ narowisty, a kapry¶na jak dziecko.
Mi³o¶æ, ¶mieræ i sraczka przychodz± znienacka.
Mi³o¶æ je sto razy gorszo ni¿ w¶ciek³o¶æ, bo od w¶ciek³o¶ci pomo¿e, a od mi³o¶ci - uchowaj, Bo¿e.
Mi³o¶æ patrzy przez ró¿owe szk³a.
Mi³o¶æ ma bystre oczy.
Mi³o¶æ i wojna porównywa stany.
Mi³o¶æ robi odkrycia, rozpusta wynalazki.
Mi³o¶æ rodzi kwiaty, ma³¿eñstwo - owoce.
Mi³o¶æ z ma³¿eñstwem dawno rozwód wziê³a.
Mi³o¶æ siê przekomarza, a¿ klêknie u o³tarza.
Mi³o¶æ si³ dodaje.
Mi³o¶æ sta³a cuda dzia³a.
Mi³o¶æ najwiêksze ciê¿ary lekkimi czyni.
Mi³o¶æ w sercu, ogieñ w duszy.
Mi³o¶æ jest dusz± mojej duszy.
Mi³o¶æ wszystko s³odzi.
Mi³o¶æ w oczy postrza³ wymierza, a w serce trafia.
Mi³o¶æ wybacza, mi³o¶æ wypacza.
Mi³o¶æ ci wszystko wybaczy.
Mi³o¶æ wszystkiego nauczy.
Mi³o¶æ z obcowania ro¶nie.
Mi³o¶æ przykro¶ci os³adza.
Mi³o¶æ z mi³o¶ci siê rodzi.
Mi³uj±cemu nic nie ciê¿ko.
Mi³o¶æ jest gor±czk± rozumu.
Mi³o¶æ o rozum nie pyta.
Cz³owiek nie jest drugiemu cz³owiekowi nic d³u¿ny, oprócz mi³o¶ci.
Mi³o¶æ ka¿dego ruszy.
Na jednym tronie nierada mi³o¶æ z powag± zasiada.
Na ¶niadanie mi³o¶æ, na obiad mi³o¶æ, na wieczerzê mi³o¶æ.
Z wielkiej mi³o¶ci blisko do md³o¶ci.
Mi³o¶ci siê sprzeciwiæ trudno.
Trudno mi³o¶æ zataiæ.
Do¶æ ten bogaty, kto mi³o¶æ posiada.
Mi³o¶æ lwom srogo¶æ odejmuje.
Do mi³o¶ci nie trzeba g³adko¶ci.
Mi³o¶æ mê¿czy¼nie wchodzi przez oczy,
a kobiecie przez uszy.
Mi³o¶æ nie zna niebezpieczeñstwa.
Bez mi³o¶ci nie ma ¿ycia.
Od mi³o¶ci jeszcze nikt nie umar³.
Gdy mi³o¶æ zaboli, tylko ¶mieræ uleczy.
Mi³uj, ale kogo - upatruj.
Mi³o¶ci tam patrzeæ, gdzie w nadobnym ciele
cnota z rozumem gniazdo sobie ¶ciele.
Nie ka¿dy mi³uje, co szanuje.
Nie igra siê z mi³o¶ci±.
Nie ma mi³o¶ci bez bole¶ci.
Jak do ryby pieprzu, tak do mi³o¶ci ³ez potrzeba.
Nie ma mi³o¶ci bez poufa³o¶ci.
Nie ma mi³o¶ci bez zazdro¶ci.
Gdzie najwiêcej k³ótni, tam najwiêcej mi³o¶ci.
Gdzie nie ma szczero¶ci, tam nie ma mi³o¶ci.
M³odo¶æ bez mi³ostek, jarmark bez z³odziejów, stary ¯yd bez pieniêdzy, stodo³a bez myszy, futro stare bez molów, stary kozie³ bez brody, dewotka bez plotek - rzecz osobliwa.
Ka¿dy w m³odo¶ci sk³onny do mi³o¶ci.
W mi³o¶ci oboje nawzajem obdarowuj± siê tym, co najmilsze.
Jak siê zejd± stare ko¶ci, wiêcej smrodu ni¿ mi³o¶ci.
Mi³o¶æ w leciwym cz³owieku wiêksze b³azeñstwo jest ni¿ co innego.
Mi³o¶æ z ludzi b³aznów robi.
Nie dadz± siê ukryæ szyd³o w worze, mi³o¶æ i kaszel.
Wielkie bogactwo, wierna mi³o¶æ, ciê¿ka choroba i zranione sumienie nie mog± byæ utajone.
Co najbarziej mi³ujesz, straciwszy, barziej poczujesz.
Je¶li tego mi³ujesz, kto ciê nie mi³uje, ty sw± mi³o¶æ tracisz, a on z ciebie b³aznuje.
Kto mi³uje bli¼niego, bêdzie mi³owan od niego.
Kto mi³uje bli¼niego jak siebie samego, dozna szczê¶cia podwójnego, za siebie i za niego.
Kto mi³uje bywa zdrów.
Kto z mi³o¶ci chory, temu nie pomog± doktory.
Mi³o¶æ i panowanie nie chc± kompanii (towarzystwa).
Przyj acielstwo a mi³o¶æ wielkiej liczby nie lubi.
S³oñcu i mi³o¶ci nigdy siê w oczy nie patrzy.
Pierwsza mi³o¶æ jak ¿mija, drêczy cz³eka i zabija.
Pierwsza mi³o¶æ ostatni± jest szczê¶cia godzin±.
Stara mi³o¶æ nie rdzewieje.
¯ar prawdziwej mi³o¶ci nigdy nie ga¶nie.
Kto mi³uje powoli, tego g³owa nie boli.
Nic moc±, wszystko mi³o¶ci±.
Nie gwa³tem trzeba, kto chce mi³o¶ci ob³owu.
Mi³o¶æ os³a przez kopanie zaczyna siê i k±sanie.
Kmieca tam mi³o¶æ, gdzie przy ludziach sobie ³aja, bez ludzi siê ob³apiaj±.
Czasem mi³o¶ci dogryz± do ko¶ci.
Od mi³ego wszystko mi³e.
Kto co mi³uje, to i we ¶nie czuje.
Najwiêksza jest mi³o¶æ matki, druga psia, a trzecia kochanki.
Kto do mi³o¶ci skory, nie zwa¿a na rygle i zapory.
Kto mi³o¶æ nagle t³umi, ten j± wiêcej szerzy.
Kto kogo mi³uje, wad jego nie czuje.
Nic tak nie za¶lepia, jak szczê¶cie lub mi³o¶æ.
Prawdziwa mi³o¶æ miewa zawi±zane oczy.
Kiedy mi³o¶æ szepce, rozum milczeæ musi.
W mi³o¶ci i w gniewie, co cz³ek czyni, nie wie.
Gdzie mi³o¶æ panuje, tam siê b³êdu nie zna i nie czuje.
Zimne rêce, gor±ca mi³o¶æ.
Lustro siê st³uk³o - siedem lat mi³o¶ci bez wzajemno¶ci.
Od mi³o¶ci do nienawi¶ci jeden krok.
Nieraz z k³ótni mi³o¶æ siê rodzi.
W z³o¶ci nie ma mi³o¶ci.
W mi³o¶ci nie ma staro¶ci.
Jedn± mi³o¶æ Pan Bóg zsy³a, drug± szatan gotuje w kocio³ku.
Co komu mi³e, to mi³e - choæby na po³y zgni³e.
Co bywa z mi³o¶ci, zaw¿dy bywa sporo.
Przymuszona mi³o¶æ siê nie darzy.
Mi³o¶æ albo przyja¼ñ jednaka, jak marcowy lód nietrwa³a.
Mi³o¶æ nigdy nie potêpia, mi³o¶æ oczyszcza i d¼wiga.
Przymuszona modlitwa, przymuszona mi³o¶æ i przymuszona praca psu na buty.
Przyja¼ñ z bo ja¼ni± nie stoi: nie mi³uje, kto siê boi.
Przyja¼ñ z kobiet± zawsze koñczy siê mi³o¶ci±.
Mi³o¶æ panieñska, szczê¶cie w karty, ³aska pañska i krasa ró¿y - nied³ugotrwa³e rzeczy.
Z mi³o¶ci chleba nie bêdzie.
Mi³o¶æ bez pieniêdzy - wrota do nêdzy.
Mi³o¶æ o g³odzie to kwiat, co jutro zwiêdnie.
Gdy bieda wchodzi drzwiami, mi³o¶æ oknem ulatuje.
Prawo bez pieniêdzy, mi³o¶æ o g³odzie, leki bez dostatku jako¶ niesmarownie id±.
Póki trzosa i mieszka staje, to mi³o¶nica o mi³o¶ci baje.
Z³a mi³o¶æ o g³odzie.
Najwiêksza mi³o¶æ przemija.
To jest mi³o¶æ p³ocha, która prêdko kocha.
Z daleka mi³o¶æ p³u¿y, powszednieje z bliska.
Kto szczê¶liwy w kartach, nieszczê¶liwy w mi³o¶ci.
Dzisiejsza mi³o¶æ jest w³a¶nie jak ta zapalona raca, co b³y¶nie, pêknie i zga¶nie.
Godzina szczê¶cia lepsza ni¿ wiek grzybiego, pustego ¿ycia.
Ka¿dy krêci siê za szczê¶ciem, jak pies za w³asnym ogonem.
Szczê¶liwi czasu nie licz±.
Gdy masz mi³o¶æ w sercu, stawaj na kobiercu.
Nieszczê¶cie pokazuje, kto prawdziwie mi³uje.
Nieszczê¶liwy, kto pró¿no o wzajemno¶æ wo³a.
Nieszczê¶liwa mi³o¶æ, gdy siê w kogo wlepi, i rozum odejmie, i oczy za¶lepi.
Rzadko bywa ogieñ bez dymu, a rzadziej jeszcze mi³o¶æ bez k³opotów.
Mi³o¶ci± serce zranione, mi³o¶ci± ma byæ zleczone.
Mi³o¶æ doda³aby mi skrzyde³.
Mi³o¶æ stworzy³a wiele cudów.
Noc bezsenna, oczekiwanie zawiedzione i mi³o¶æ bez wzajemno¶ci s± to najwiêksze przykro¶ci.
Ten jest szczê¶liwy, kto nie zna³ mi³o¶ci lub w kochaniu dozna³ wzajemno¶ci.
Cz³owiek bez mi³o¶ci, jak ¶wieca bez knota.
Mi³o¶æ - to ¶wiat³o, to niebo, to ¿ycie.
Kto nie wojuje, kto nie prawuje, kto nie buduje, kto nie mi³uje, tego na ¶wiecie daremnym byæ czujê.
Los szczê¶cie rzuca, ale nie ka¿dy je ³apie.
Szczê¶cie jest w nas, a nie ko³o nas.
Szczê¶cie ludzi zmienia.
Szczê¶cie podwy¿sza, nieszczê¶cie poni¿a.
Nie szczê¶cie cz³owieka, ale cz³owiek szczê¶cie robi.
Szczê¶cie rozum odejmuje, a nieszczê¶cie go dodaje.
Szczê¶cie cz³owieka o¶lepia (psuje).
W szczê¶ciu ludzie siê zapominaj±.
Nie ufaj szczê¶ciu.
Szczê¶cie i szk³o t³uk± siê ³atwo.
Gdzie szczê¶cia nie masz, tam kunszt nie pomo¿e.
Szczê¶liwym siê ten mianuje, kto spokojnie dni rachuje.
Do szczê¶cia nie trzeba piêkno¶ci.
Cudze szczê¶cie bywa sol± w oku.
II. O kochaniu
Kochaæ, a nie byæ kochanym, najnieszczê¶liwszym jest stanem.
Kochanie jak ¶mieræ, nikogo nie minie.
Raz tylko w ¿yciu kochamy i raz tylko umieramy.
Spieszmy siê kochaæ ludzi, tak szybko odchodz±.
Zakochaæ siê ³atwo, odkochac siê trudniej.
Kochanie gorsze ni¿ sraczka.
Kochanie gorzej ni¿ wiêzienie: z wiêzienia wyzwol±, z kochania nie zdol±.
Nie my¶li o posagu, gdy kto kocha szczerze.
Kto kocha ten wierzy.
Zakochani maj± oczy, a nie widz±, maj± uszy, a nie s³ysz±.
Tam wiedzie my¶l p³ocha, gdzie siê kto w czym kocha.
Mówi siê trudno i kocha siê dalej.
Kto kogo lubi, ten tego zgubi.
Jeden lubi Zosiê, a drugi Antosiê.
Nie ju¿ ten kocha, co mruga.
Nie ju¿ ten kocha, co wzdycha.
Ten co nie kocho, ten wnet poniecho.
Pij piwko, rumieñ siê, kochaj siê, nie ¿eñ siê.
Im przykrzejsze rozstanie, tym milsze przywitanie.
Rozstanie za ¶mieræ stanie.
Kochaj± siê jak dwa go³±bki.
Gdzie siê m³odzi kochaj±, niech siê starzy nie wdaj±.
Oboje¶my m³odzi, kochaæ nam siê godzi.
Lepsze pierwsze zakochanie, ni¼li z drugim ¶lubowanie.
Kto siê kocha, ten siê ³ocha.
Czterech rzeczy trudno zataiæ: ognia, ¶wierzbi±czki, kaszlu i kochania.
Kto siê lubi, ten siê czubi.
Kto siê kocha, czêsto szlocha.
Wiêcej wrzasku, ni¼li kociego kochania.
Lepiej siê z daleka kochaæ, ni¿ z bliska nienawidziæ.
Kochasz - s³u¿ysz, kochany¶ - panujesz.
Kochanie - p³akanie, a ¶lub - grób.
Kto ciê kocha, z tob± szlocha, a jake¶ weso³y, to by¶ skaka³, podj±wszy po³y.
Kto kochania nie zna, ten ¿yje szczê¶liwy, ma nockê spokojn± i dzieñ nietêskliwy.
Swój afekt kto dobywa, cudzy wzajem pobudza.
Piæ, to co mocnego, kochaæ, to co piêknego, kra¶æ, to miliony, a topiæ siê, to w bystrej wodzie.
Jak kochaæ, to pana, jak piæ, to szampana.
Pijany, szalony i zakochany, ka¿dy z nich bez rozumu.
Kto siê zakocha w capie, ten marnie sk±pie.
Dzieñ do pracy, noc do spania, wieczór zbywa do kochania.
Z wieczora pokochaæ, by siê dobrze spa³o, a z rana poniechaæ, by siê zapomnia³o.
Najgorzej paskudnie kochaæ siê w po³udnie, najpiêkniejsza pora, rano i z wieczora.
Piæ bez pragnienia, kochaæ bez pory: oto jest czym siê od innych ró¿nimy bydl±t.
Kochanie lepsze ni¿ ¶niadanie.
Na wojnie lepsze wyspanie ni¿ kochanie.
Zachowaj mnie Panie, od ³ask lekarzy, rachunków aptekarzy, niewzajemnego kochania i rymowania.
Koch Kochow± kocha, ale Kochowa Kocha nie kocha.
Kocha mnie Szymon, kocham i ja jego, a kpi ze mnie Szymon, kpiê i ja z niego.
Rwie siê przyja¼ñ, rwie siê i kochanie.
Jak ryba bez wody, tak bez kochania m³ody.
Kto nie kocha i nie ³yka, istna postaæ nieboszczyka.
Kêdy nie kochamy, idziemy jak po ¶mieræ, poma³u, z lekka.
Kocha siê sam w sobie, a dalibóg nie ma w kim.
Kto zmienia kochanki jak rêkawiczki - najczê¶ciej chodzi w u¿ywanych.
Karty, szklanka i kochanka przywodz± do nêdzy i panka.
W czym siê kochamy, to nam czêsto szkodzi.
Cierpliwo¶æ u kochanka, pieni±dz u biedaka prêdko ulec±, jak woda z przetaka.
O kochanka /ê/ ³atwiej ni¿ o pieni±dze.
Kochanki s³owo, ¿ydowska przysiêga - pewno¶æ nietêga.
Nie to chwal, co kochasz, ale to kochaj, co chwa³y jest godne.
Lepiej z m±drym siê biæ, ni¿ z g³upim siê kochaæ.
O Bo¿e mój Bo¿e, skara³e¶ miê marnie: kogo ja nie kocham, ten siê do mnie garnie.
Jad³bym kluski, nie mam m±ki, chcia³bym kochaæ, nie mam ¿onki.
Gdy nie mamy co kochamy, trzeba kochaæ to, co mamy.
Jak siê nie ma co siê lubi, to siê lubi co siê ma.
Nie siej takiej roli, która ¼le zorana, nie kochaj siê w takiej, która rozkochana.
Ni pij wody po rybie, po kapu¶cie wina, nie kochaj mê¿atki, kiedy jest dziewczyna.
Nie kochaj mê¿atki, bo bêdziesz siedzia³ w piekle po same ³opatki.
Kochaj bli¼niego swego jak ¿onê jego.
Lepiej byæ kochan± przez starego, ni¿ zwodzon± przez m³odego.
¯yje modnie, kocha po staro¶wiecku.
Kto siê w starej kocha, dwa razy grzeszy: Pana Boga obra¿a i diab³a ¶mieszy.
Kochanie drzwiami ucieka, gdy bieda zajrzy oknem.
III. O ca³owaniu i pieszczotach
Nie masz kochania bez ca³owania.
Warto buzi daæ!
Ca³uj, bo gêba nie placek, nic jej nie ubêdzie.
Poca³uj mnie w gêbê, jak ³bem w piecu bêdê.
Jakem jedn± poca³owa³, trzy latam siê oblizowa³.
Miód ja w ustach czujê, jak ciê poca³ujê.
Ca³owa³e¶ nieraz, ca³uj¿e i teraz.
O luba, zagin±³em w niebie, kiedym po raz pierwszy poca³owa³ ciebie.
A ju¿ci, ju¿ci, poca³uje i pu¶ci.
Poca³unek jest to zapytanie siê górnego piêtra, czy dolne jest do zajêcia.
Nie ten szanuje, co ca³uje, ale ten co w zgodzie ¿yje.
Nie ka¿dy co ¶ciska, prawdziwie lubi.
Nie utyjesz samymi ca³usami.
Poca³unek kobiety jest jak nektar boski.
Nie ca³uj i nie k±saj.
Naj okrutniej szy taki, co gryzie, a pie¶ci.
Ch³opiec jak szklanka, a buzi daje jak cielê.
Ca³uj mnie na koñcu grzbietowiny.
Pani ³yska daje pyska, a pan Tyski zbija pyski.
Poca³unek pieszczotliwy czêsto bywa zdradliwy.
Spanie i kochanie, najlepsze na sianie.
Pieszczota dobrego nie zepsuje, z³ego nie naprawi.
Kto szele¶ci, ten popie¶ci.
Potrzebie ³atwo dogodziæ, pieszczocie trudno.
Kto siê kocha w pieszczotach, pró¿no s³awy szuka.
Dobrze to siê pie¶ciæ, jak siê jest gdzie zmie¶ciæ.
Z starym pieszczota, z m³odym robota.
Milszy m³odego u¶miech, ni¿ starego ca³us.
Sercem lub, a rêkami skub.
R±cki do ¶ciskania, buzia do cmokania.
Kogo lubi±, tego skubi±.
Lubiê cie, lubiê, kaj cie chwycê, to cie skubie.
Nie skub, dopóki nie z³apiesz.
Po jaju siê napiæ, po jab³ku pannê ob³apiæ.
Chciwe dziwki na obrywki.
Choæ siê broni, bierz siê do niej.
Rêce maj± a nie macaj±.
Kobiety samym chuchaniem nie rozgrzejesz.
£echciwy jak szesnostka.
Wszystko ma postaæ przyjemn±, gdy ja z tob±, a ty ze mn±.
To pie¶ci zuchwa³y, co kocha nie¶mia³y.
Najmilsza z zaliczek - dziewczêcy policzek.
IV. O sercu gor±cym
Serce nie s³uga, rozkazaæ mu trudno.
Serce nie s³uga, nie zna co to pany.
Serca siê nie podbija taranem, ale dobroci±.
Serce boli, gdy nie powoli.
Serce gorsze od narowistego konia.
Serce moje i twoje, Bo¿e, po³±cz oboje.
Serce na obiad, serce na wieczerzê to md³a potrawa.
Serce pewny prorok, a nigdy nie myli.
Serce tam patrzy, gdzie oko nie mo¿e.
Bez serca, jak wiecie, trudno ¿yæ na ¶wiecie.
Gdzie serce tam i szczê¶cie.
Oczy w mi³o¶ci s± pos³ance serca.
Miej serce i patrzaj w serce.
Rêka dla ka¿dego, serce dla jednego.
Rêce zimne - serce gor±ce.
Grzeczno¶æ - witrych do serca.
Przez ¿o³±dek do serca.
Na ten lep bior± siê czcze serca.
Co raz przywar³o do serca, trudno odskrobaæ.
Tam siê bywa, dok±d serce ci±gnie.
Dwa serca zwi±zane, wrzucony klucz w morze, nikt nas nie roz³±czy,
tylko ty o Bo¿e.
Serce z rozumem rzadko siê zgadzaj±.
Trudno sercu kazaæ przestaæ kochaæ.
Gdy serce nie chce, rozum nie pomo¿e.
Nietrudno siê omyliæ, kiedy serce radzi.
Co w sercu, to siê na twarzy wybija.
Gdy serce smutne, nie chce siê niczego.
Co w sercu maj±, to usta prawi±.
Jak w sercu, tak i w g³owie.
Inaczej serce ¿±da, inaczej my¶l s±dzi, inaczej ¶wiat spogl±da, inaczej los rz±dzi.
Lepsze serce gor±ce ni¿ pieni±¿ków tysi±ce.
Nie idzie siê za krwi±, ale za sercem.
£atwiej ¿elazo skruszyæ, ni¿ nieczu³e serce.
Póki serce ¿ywo bije, poty cz³ek szczê¶cia u¿yje.
Cz³owiek bez cnoty, uroda bez serca, serce bez si³y, za nic nie stoj±.
I tego Wenus niepoma³u ³echce, kto ma twarz szpetn±, a mi³osne serce.
V. O grzechach i grzeszeniu
Kto z was bez grzechu, niech kamieniem rzuci.
Gdy grzech kogo opanuje, wnet mu i zmys³y i rozum popsuje.
Dwakroæ grzeszy, kto siê grzechu nie wstydzi.
Kto za grzech nie ¿a³uje, my¶li go powtórzyæ.
Kto siê grzechu swego kaje, za karanie mu to staje.
Gdzie trzech, czterech siêdzie, bez grzechu ¶miertelnego pewnie tam nie bêdzie.
Jedna a jedyn, to ju¿ jakby trze.
Tak to na ¶wiecie: gdzie jest dwoje, tam i trzeci.
Jak ciemno, to przyj emno.
Kto ¶pi, ten nie grzeszy, a kto nie grzeszy, Pana Boga chwali.
Osobno¶æ powód do grzechu.
Na samotno¶ci najwiêcej ma przystêpu pokusa.
Mod³y, ró¿aniec, koronki czêsto s± grzechu os³onki.
Grzech dobrowolny, karania godny.
Grzechy spaæ spokojnie nie daj±.
Kto w ciê¿kim grzechu, temu nie do ¶miechu.
Do tego nas chêtka ci±gnie, co siê nie godzi.
Kieby nie grzech, to by cz³owiek dawno zdech³.
Nie grzeszyæ trudno cz³owiekowi na ¶wiecie.
Nie ku¶, Kasiu, Jasia.
Kto z m³odu siê nie wyszaleje, musi na staro¶æ.
Nie sztuka nie grzeszyæ, gdy nie mo¿esz.
¯a³uje za grzechy, kiedy ju¿ grzeszyæ nie mo¿e.
Co za m³odu zgrzeszysz, na staro¶æ od¿a³ujesz.
Grzechy m³odo¶ci karze Pan Bóg na stare ko¶ci.
Jak g³owa siwieje, to dupa szaleje.
Bies siê ucieszy, kiedy stary zgrzeszy.
W starym ciele diabe³ miele.
Przez co kto grzeszy, przez to bywa karany.
Grzeszyæ niedrogo kosztuje, a s³odko smakuje.
Cierp cia³o, kiedy ci siê chcia³o.
Zakazany owoc najlepiej smakuje.
Grzech siê nigdy nie utai.
Kto przez kogo zgrzeszy, temu siê do niego spieszy.
Lepiej grzeszyæ, a potem ¿a³owaæ, ni¿ ¿a³owaæ, ¿e siê nie grzeszy³o.
Lepiej nie grzeszyæ, ni¿ pokutowaæ.
Cia³o, cia³o co wyrabia³o, o duszy swej nie pamiêta³o.
Cierp cia³o, kiedy¶ grzeszyæ chcia³o.
Grzech bardziej trapi duszê, ni¿ choroba cia³o.
Co cia³o lubi, to duszê gubi.
M³odo¶æ musi siê wyszumieæ.
Rozpustnej m³odo¶ci przyp³acisz w staro¶ci.
Krew nie woda, majtki nie pokrzywa.
Co z³apiesz, to twoje.
Od umizgów i ¶miechu przyjdzie czêsto do grzechu.
¦miech i grzech niedaleko od siebie chodz±.
£acniej cudzy grzech ganiæ, ni¿ siê w swoim poprawiaæ.
Ka¿da pociecha nie jest bez grzecha.
Na czym polega mój pech, ¿e cnota mi ¶mierdzi, a pachnie mi grzech.
Ten siê najlepiej cieszy, kto uciech± nie grzeszy.
Nie ma tam grzechu, gdzie trochê ¶miechu.
Nikt nie broni weso³o¶ci, byle by³a w poczciwo¶ci.
Gdzie swawola panuje, tam niewinno¶æ szwankuje.
Zgrzesz sto razy przed Bogiem, Bóg ci wybaczy, ale ani razu przed lud¼mi, bo ci tego nie daruj±.
Z niczego dewotka tak siê nie cieszy, jak gdy siê dowie, ¿e kto¶ drugi zgrzeszy.
W czym smaku nie czujesz, w tym grzechu nie masz.
Gdyby starsi nie igrali, sk±d by siê m³odzi brali?
Dy sie dwa jednacy zapomniom, baba je dycki gorszo.
Ka¶ka za piec, Maciek za ni±, wywrócili ocet z bani±.
Takiej dosta³ dziwnej manii, ¿e chcia³ tylko do Stefanii.
VI. O rozkoszach, rozpustach, ¿±dzach i namiêtno¶ci
Rozkosz ponêta do z³ego.
Rozkosz przeciwna m±dro¶ci.
Rozkosz przychodz±c smakuje, ale odchodz±c katuje.
Rozkoszy siê masz warowaæ, je¶li s³awê chcesz zachowaæ.
Rozkoszy skromno za¿ywaj.
Tysi±c rozkoszy nie stoj± za jedn± mêkê.
Wiêcej ludzi rozkosz zabija, ni¿ morze lub wojna.
Kto siê rozkoszami bawi, zgrzybieje przed czasem.
Kto hula bez miary, prêdko stary.
Rozpusta psuje zdrowie.
Rozpustê i nierz±d ³o¿a ¶ciga sroga kara bo¿a.
Nie jed¼ w drogê z ¯ydem nieznajomym, rozpustn± kobiet±, pijakiem i w³óczêg±, bo po¿a³ujesz.
Rozkosz bólu (biedy) nabawia.
Rozkosze przemijaj±, cnoty trwaj±.
Gdzie rozkosze panuj±, tam siê cnota ostaæ nie mo¿e.
Rozkosz na pocz±tku smakuje, cnota na koñcu.
Póki zdrowie mieszka w ciele, poty rozkosz i wesele.
Lata id± - rozkoszy nie ma.
Cz³owiek dwa razy w ¿yciu szaleje: raz, gdy mu w±s wysiada, drugi, gdy siwieje.
Dobrze to szaleæ, kiedy jest ochota.
Kto ¿±dze swe hamuje, niczego nie potrzebuje.
Kto siê ci±gle bawi, niczego nie sprawi.
Kto siê tylko bawi, niczym siê nie ws³awi.
¯±dzy wielkiej ma³a chwila zda siê jak najd³u¿sza mila.
Lubie¿no¶æ z cnot± siê nie ostoi, m±dro¶æ z rozkosz± siê nie spoi.
Miernie za¿ywaj kuchni, piwnicy i ³ó¿ka, to nie zaboli ani g³owa, ani palec, ani nó¿ka.
Namiêtno¶æ rozpuszczona - pewna zguba.
Podlegaæ namiêtno¶ciom - najwiêksza niewola.
Rozumem siê rz±d¼, a nie zmys³ami.
Gdzie ogon rz±dzi, tam g³owa b³±dzi.
Najgorzej, gdy dupa g³ow± chce rz±dziæ.
VII. O cnocie, niewinno¶ci i wstydzie
Cnotê nad szczê¶cie przedk³adaj.
Niewinno¶æ Pan Bóg nagrodzi.
Cnoty, s³awy, rozumu za ¿adne pieni±dze nie kupisz.
£atwiej o pieni±dze, ani¿eli o cnotê.
Lepsza cnota ni¿ wór z³ota.
Posagu teraz pytaj±, a o cnoty ma³o dbaj±.
Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi.
Lepsza cnota w b³ocie, ni¿ niecnota w z³ocie.
Skromno¶æ i cnota lepsza od z³ota.
Podlejsze srebro od z³ota, nad z³oto za¶ dro¿sza cnota.
Cnota w czerwieni chodzi.
Mam niew±tpliw± ochotê na tw± w±tpliw± cnotê.
Tak ci tw± czysto¶æ chowaæ nale¿y jako ¼renicê w oku.
Piwo bez chmielu, mas³o bez soli, koñ bez ogona, kobieta bez cnoty - jednakow± maj± warto¶æ.
Kto cnot± rz±dzi, nie b³±dzi.
Nic tak nie zdobi, jak cnota.
Kto cnotliwy, ten szczê¶liwy.
Kto prawdê fa³szuje, konia morduje, cnotê kaleczy - z³e rzeczy.
Konia i niewiasty trudno dostaæ ze wszystkimi cnotami.
Tam nie pomog± z³ota, gdzie dziurawa cnota.
Za diamencik srom druga sprzeda.
£adne nogi sprowadzaj± z cnoty drogi.
P³aszczem cnoty pokrywa niecnoty.
Niecnota ma czasem pozór cnoty.
Dawniej udawa³em cnotê, dzisiaj udajê ochotê.
Do cnoty ostro jak po szydle,
do grzechu na dó³ jak po mydle.
Powiedz± to lice, kto skromno¶ci przekroczy³ granice.
Komu nazbyt mi³e cia³o, ten wiêc cnoty miewa ma³o.
Lubie¿no¶æ z cnot± siê nie ostoi, m±dro¶æ z rozkosz± siê nie spoi.
Wstyd jest tarcz± cnoty.
Niewiasta, która wstyd straci, prêdko siê z niecnot± zbraci.
Gwarancja cnoty - to brak ochoty.
Plugawi cnoty nie maj±.
Szkodliwsze s± bezwstydne kobiety ni¿ szarañcza.
S³awa dziewczyny to jej skarb jedyny.
S³awa za cnot± idzie.
Która czyta, ¶piewa, gêdzie, z tej rzadko cnotliwa bêdzie.
Honor jak papier, gdy raz siê splami, ju¿ go nie wyczy¶cisz.
Bardziej dokuczy hañba ni¿ krymina³.
Ju¿ to po sprawie, gdy dziewczyna utopi swój wianek w g³êbokim stawie.
Choæby siad³a na sto koni, ju¿ wianeczka nie dogoni.
Na g³owie wiónek, a w brzuchu Jónek.
Nie b³yszcz cnot±, bo kto w górê spoziera, ³atwo wejdzie w b³oto.
Wstyd jest pierwsz± oznak± zepsucia, bezwstyd ostatni±.
Wstyd jest barw± cnoty.
Wstyd panieñstwa okrasa.
Wstydliwy jak panna.
Czego siê wstydaæ, kiedy nic nie widaæ.
Niech siê wstydzi ten co widzi.
Ka¿dy niecnotliwy jest drugim obrzydliwy.
Kto raz wstyd straci, drugi raz siê z nim nie zbraci.
Cnota i pokora nie ma miejsca u dwora.
Gdzie wstyd strofuje, tam nadzieja poprawy.
Kto wstydem gardzi, ten siê z³em chwali.
Chwalê niewinn±, lecz wolê inn±.
VIII. O piêkno¶ci i urodzie
Ka¿da kochanka jest piêkna.
Piêkno¶æ bez cnoty, to cia³o bez duszy.
Piêkno¶æ zwierzchnia omylna.
Piêkne przy szpetnym piêkniejsze.
Piêkno¶æ przeminie, cnota nie zginie.
Piêkno¶ci± siê cz³owiek nie naje.
Piêkno¶ci± siê nie naje, urod± kapusty nie okrasi.
Wdziêki s³yn±, ale gin±.
Poty dobra Rózia, póki m³oda buzia.
Nie to piêkne, co piêkne, ale co siê komu podoba.
Z³o¶æ piêkno¶ci szkodzi.
Z pró¿nej, choæ piêknej miski nikt siê nie nasyci.
Ogieñ pali z bliska, piêkna kobieta z daleka i z bliska.
S± gusta i gusteczka, jednemu siê podoba matka, drugiemu córeczka.
Poty siê cz³owiek w piêknej rzeczy kocha, póki piêkniejszej nie ujrzy.
Kto siê nie spodoba brudno, to i czysto trudno.
Gdzie jest miód, tam bêd± i pszczo³y, gdzie piêkna dziewczyna, tam bêd± i ch³opcy.
Piêkna dama a niecnotliwa, jest dla mê¿czyzn co lep dla ptaków, do którego lgn±c gin±.
Nie kochaj siê w piêknej, bo ciê zwiedzie piêknie, rzadko kiedy kocha, choæ do ¶lubu klêknie.
Ruda najcnotliwsza, ale najkochliwsza.
Do szczê¶cia nie trzeba piêkno¶ci.
Do mi³o¶ci nie trzeba g³adko¶ci.
Ka¿da potwora ma swojego adoratora.
Ka¿da potwora (zmora) znajdzie amatora.
Zakochanemu i koza Diana.
Podobaæ siê jednemu m±dremu lepiej ni¿ dziesiêciu g³upim.
Nie dziw, ¿e harde urodziwe panie, czym g³adsze drzewo, tym trudniej le¼æ na nie.
G³adkie patrz± wysoko.
Uroda bez przyjemno¶ci nie przyci±gnie wielu go¶ci.
Uroda rzadka, rzadko bez wady.
Uroda siê opatrzy, kochanie siê przeje.
Urody do¶æ, rozumu ni k±ska.
Rozumu Bóg do urody nie przywi±za³.
Rozumem nadstawiæ urody.
Moda nie pomaga, gdy uroda niedomaga.
Ubra³a siê jak cudowny obraz.
Gdzie moda wiar±, tam cielec bóstwem.
Niech ³adny spojrzy na ³adn±, od razu siê serca zgadn±.
Nie ta ³adna, co g³adka na twarzy, ale ta ³adna, co korzeñ zaparzy.
Nie dufaj temu, co g³adko¶æ mi³uje, bo ten na s³abym gruncie buduje.
Wódka farbowana, dziewczyna malowana to diab³a warte.
Przyrodzon± g³adko¶æ wymy¶lna ozdoba szpeci.
Nierz±dnica siê z³otem upstrzy po pas.
Co siê piêknych oczu tyczê, wiedz, ze to g³ówne waby dziewicze.
Piêkne oczy zwodz±, piêkne s³ówka mami±.
¯aden magnes tak nie dzia³a, jak magnes piêknego cia³a.
Oko w mi³o¶ci wodzem.
Czarne oczy zdradliwe, a siwe poczciwe.
Anielskie usta, a szatañskie serce.
Krótkie nó¿ki, dupka hnet.
£adne nogi zawsze siê gdzie¶ koñcz±.
Najlepiej pachnie, kto niczym nie pachnie.
Garnki uskipane, dziywcze usmarkane, to je jedno.
Nie pomo¿e bielid³o, kiedy baba straszyd³o.
Myjcie siê dziewczyny, nieznacie dnia ani godziny.
Nie pomo¿e myd³o, ani malowid³o, ani bystra woda, kiedy z³a uroda.
Jedna ma³a wada piêkn± rzecz oszpeci.
G³adko¶æ bez cnoty stoi za diab³a.
By³a ³adna 20 kilo temu.
Wciêta w pasie jak szafa.
Z ty³u liceum, z przodu muzeum.
Z ty³u seminarium, z przodu antykwarium.
Figura jak u lali, a nó¿ki jak z bali.
Z przodku miód, a z te³u smród.
Piêkne fasady, ale brzydkie zady.
Strze¿ siê babskiego przodku, a koñskiego zadku.
Kawa nie mo¿e byæ nigdy za mocna, a kobieta za piêkna.
Przykryj cia³o, by dzia³a³o.
IX. Opannach, dziewicach, kobietach, niewiastach i
babach
Ile we³enki na bia³ej owieczce, tyle mi³o¶ci i uczciwo¶ci w ka¿dej panieneczce.
Dziewczyna ro¶nie do pacho³ka, a nie do ko³ka.
Panno ubogo, trzymaj siê chêdogo.
I do panny, i na ³owy nie chod¼, waæpan, gdy¶ nie zdrowy.
Panna obrotna bywa zalotna.
Ka¿do dzio³cha mo mieæ sze¶æ P: piêkno, pilno, poczciwo, porzóndno, pos³uszno i pieniyn¿yto.
Nie ka¿dy rozumie, co bia³a p³eæ umie.
Choæby koza bia³a, byle posag mia³a.
Panna bez posagu, jak koñ bez ogona i grzywy.
Choæby by³a jako gwiazda - bez posagu za nic ka¿da.
Piêkna panna - po³owa posagu.
Piêkna panna - wór z³ota - suma oczywista: kochanków trzysta.
Wysoko patrza³a, a z niska sika³a (o dziewczynie, która my¶la³a o panu, a wysz³a za ch³opa).
Tylko stare panny nie boj± siê stanu oblê¿enia.
Stara panna jest jako przejrza³a gruszka i temu spadnie na ³eb, co jej nie trzêsie.
Stara panna wadzi siê i z kamieniami na drodze.
O odmówion± pannê chciwiej siê staraj±.
Dziewczyna jest jak pieni±dz: chce siê wydaæ.
Wydej siê niebogo, jak nie ma za kogo.
O wydaniu my¶li, a bryje warziæ nie umie.
Pieni±dze i bia³og³owy zawracaj± ludziom g³owy.
Gdy panna ma pieni±dze i hojne dochody, nie upatruj stanu i krasnej urody.
£adna do kochania, bogata do wzi±tku.
Jest pszeniczka, bêdzie m±ka, s± pieni±¿ki, bêdzie ¿onka.
Bez wianka panna, bez ¶niegu sanna nic warta.
Ka¿da panna przecie swój wianek zgniecie.
Pieni±dze siê rozesz³y, a koczkodan w domu.
Ka¿da potwora znajdzie swego amatora.
Panna nie jak wino, ale jak mas³o - traci z up³ywem czasu.
Najlepsze s± stare wina, a m³oda dziewczyna.
Nie przebieraj panno, ¿eby¶ nie przebra³a, ¿eby¶ za kanarka wróbla nie dosta³a.
Poty panna przebiera³a, a¿ na koszu zosta³a.
M³od± pannê trza do wydania namawiaæ, a stara sama siê kawalerowi o¶wiadczy.
Moda starej panny ozdoba.
Nie pomog± szminki, mody, kiedy pannie brak urody.
Kiedy siê panna maluje, bosk± rêkê poprawuje.
Synek ma dycki czas, a dzie³ucha ni.
Kaj siê merty darzóm, tam siê dziywki starzóm.
Nie chytej siê ch³opa, jak mu nie zradzisz.
Lepiej dziewk± siwieæ, ni¿ za mê¿em parszywieæ.
Powsta³a¶ z ¿ebra ch³opskiego, to stój babo u boku jego.
Lepsza Ka¶ka spracowana, ni¿ Anulka wychuchana.
Nie bierz dziewki za ¿onê po trzydziestu latach, bo dziewka po trzydziestu latach tyle znaczy, co kogut po siedmiu.
Z dziewczyn± na wydaniu jak z chlebem do pieca - trzeba siê spieszyæ.
Jaki taki ha³apa³a, bylech jyny ch³opa mia³a.
Choæ o jednym oku, byle tego roku.
Choæby pi³, choæby bi³, byle by³.
¦wiêty Prokopie, daj¿e po ch³opie.
Niech idzie za wo³a, aby w domu nie bo³a.
Do dziewczyny z siw± g³ow±, jak do psa z je¿em.
Kobieta m³oda, m±¿ stary - pewne w domu swary.
Zachcia³o siê starej babie galanta.
I panieneczki ³ykaj± po trzy kwarteczki, i przepijaj± swe wianeczki.
Kiedy pij± panieneczki, przepijaj± swe wianeczki.
Choæ siê bêdê opiera³a, taki wy mnie wied¼cie.
Id±c za m±¿ p³acze panna oczyma, a ¶mieje siê w sercu.
¦miaæ siê i p³akaæ bez przyczyny umiej± wszystkie dziewczyny.
Zapomnisz wnet swobody, ino pójdziesz z pieluszkami do wody.
Jak panna czyni z tob±, tak na pewno i z innymi.
Skoro panna przyjmie kochanka, ju¿ o cnocie ma³a wzmianka.
Kto wzi±³ pannê, bierze i jej spódnice.
Co siê w pannie tai³o, to po ¶lubie siê wyjawi.
Panienka uparta trzech groszy nie warta.
W koniu wiosna, a w pannie ¶lub wady odkrywa.
Do tañca z pann± biej skoczno, do wo³tarza poma³u.
Lepsza jedna panna, ni¼li czterej wdowy.
Dziewica p³ocha nigdy nie kocha.
Dziewica zakochana nie zna nad sob± pana.
M³oda i gor±ca dziewka zagrzeje siedmiu parobków na lodzie.
Ma³a dziewka do pieszczoty, wielka do roboty.
Szlachecka dziewka, ksiê¿y parobek - to lichy dorobek.
Przetak rozdarty, panna zba³amucona - licha warte.
Na to siê dziewczêta rodzi³y, ¿eby ch³opców zwodzi³y.
Jak siê córka urodzi, to jakby siê siedmiu z³odziei do komory podkopa³o.
Umia³a ona braæ mê¿czyzn na lep.
Baba powinna mieæ czym oddychaæ i na czym siedzieæ.
Trzyma go na linie, póki siê inny nie nawinie.
Rêka dla ka¿dego, serce dla jednego.
Od kieliszka i dziewczyn to i kijem nie odstraszy.
Do szklanki i dziewczyny nie rachuje siê godziny.
Dzieweczka, wódeczka i skrzypeczka gubi± m³odzieñca.
Trzy rzeczy na ¶wiecie goj± ludzkie rany: dziewecka, kwaterecka, worecek napchany.
Kiedy pies ma uk±siæ, to warczy, pszczo³a brzêczy, a dziewka tylko ¶lepiami b³y¶nie.
Pies, wesz i dziewczyna wojska siê trzyma.
£acniej wór pche³ upilnowaæ ni¿ jedn± kobietê.
Nie o to j± bito, ¿e chodzi³a w ¿yto, ale ¿e w domu nie sypia³a.
Kto bierze nadobn± dziewicê, ten sieje dla wróblów pszenicê.
Kto dziewice chce widzieæ, niech do Kolna jedzie.
Powiadaj±, ¿e w Kolnie mieszkaj± prawice.
Nie chod¼ dziewczyno do dwora, bo wrócisz pó³tora.
Sied¼ panno w k±cie, nie uszarpn± ciê.
Gdy dzieweczka to j± czesz, a gdy wiêksza to j± strze¿, jak doro¶nie zap³aæ komu, by j± zabra³ z twego domu.
Z kobietami wielka bieda, lecz bez kobiet ¿yæ siê nie da.
Kobieta bez zalotno¶ci, to kwiat bez woni.
Kobieta winna byæ jak herbata: s³odka, delikatna i gor±ca.
Kobieta, co siê stroi do po³udnia, od po³udnia ma³o warta.
Nie pomo¿e bielid³o, kiedy baba straszyd³o.
Kobieta czy kocha, czy nienawidzi - nigdy w miarê.
Kobiety te s± najlepsze, o których najmniej mówi±.
Jeszcze panna nie zna pana, a ju¿ randka rozbierana.
Kto lubi ubieraæ kobietki, tego one za to rozbieraj±.
W kobiecie wszystko mo¿e byæ doskona³o¶ci±.
Kobieta jak cukierek: bez opakowania s³odsza.
Kobiety nie bij nawet kwiatem.
Jak ch³op kobietê przez dziesiêæ progów przewlecze, to dopiero bêdzie dobra.
Choæ ch³op bije i kopie, to najlepiej przy ch³opie.
Jak kobieta idzie za m±¿, to siedmiu diab³ów pod pach± trzyma.
Jak ryba spomiêdzy przynêt wybiera tê, która jej siê podoba, tak te¿ kobieta wybiera
spomiêdzy wielu mê¿czyzn jednego.
Jedna lekkomy¶lna kobieta wiêcej kobiet zepsuje ni¿ dziesiêciu mê¿czyzn.
Ka¿da kobieta dwa razy szaleje: kiedy siê kocha i kiedy siwieje.
Strze¿ siê przed z³ymi kobietami, a nie wierz dobrym.
Do nieba ¿ywcem bêdzie wziêty, kto pozna wszystkie kobiet wykrêty.
Kobiecie i koniowi nigdy nie dowierzaj.
Ani na wsi, ani w mie¶cie nie trzeba wierzyæ niewie¶cie.
Z przodu strze¿ siê kobiet, z boku unikaj karety,
konia z ty³u nie tykaj, a przed g³upcem wszêdzie zmykaj.
Lat piêtna¶cie kiedy minie, nie ma co wierzyæ dziewczynie.
I najmêdrszego filozofa piêtnastoletnia g±ska w pole wyprowadzi.
Ju¿ mi minê³o szesna¶cie latek, musze siê wpisaæ w rejestr mê¿atek.
Kobieta ma tyle lat, na ile wygl±da, mê¿czyzna - na ile siê czuje.
Kobieta bez mê¿a jest ni to, ni owo.
Robota kobiecka choæ nieznaczna, ale smaczna.
Kasza i Kasia, s± to dwie potrawy: jedna na po¿ytek, druga dla zabawy.
Nierz±dna Ka¶ka, kiedy pozna Ja¶ka.
Rych³o siê s³aba zadyszy kobietka, gdy za ni± w pogoñ bie¿y mi³o¶æ letka.
Wi¶nia i kobieta rumieni± siê, gdy dojrzewaj±.
Rumieni siê jak panienka.
Rumieni siê jak po pierwszej nocy.
Lepszy jest grzech mêski ni¿ cnota niewie¶cia.
Mów niewie¶cie co chcesz, jedno jej nie mów: larwo.
Nie ustrze¿esz niewiasty ¶wierzbi±cego ³ona.
Nie ustrze¿esz dziewczyny (od szwanku, hañby), je¶li ch³opca zechce, im zakaz bywa sro¿szy, tym co¶ bardziej ³echce.
Niewiasta do tego, co jej siê zaba¿y mi³ego, zawsze siê pnie.
Niewiasta jest po³owic± cz³owieka bo¿ego, a po³owic± diab³ow±.
Spod ka¿dej spódnicy diabe³ zerka.
Niewiasta, która wstyd straci, prêdko siê z niecnot± zbraci.
Niewiasta ma byæ w panieñskim stanie wstydliwa, w ma³¿eñskim poczciwa, a we wdowim stateczna.
Woda, ogieñ i niewiasta nigdy nie powiedz±, ¿e basta.
Niewiasta piêkna a g³upia, jest jak z³ote kolce w pysku ¶wini.
Niewiastê zwyciê¿yæ - nie mêstwo.
Konia i niewiasty trudno dostaæ ze wszystkimi cnotami.
Koñ zatargowany, panna zarêczona - najdro¿sze.
W ustach niewie¶cich s³odycz siê mie¶ci.
Baba z du¿± gêb± nigdzie siê nie mie¶ci, ale z du¿± dup± w ka¿de drzwi wejdzie.
Zgasiwszy ¶wiecê, wszystkie niewiasty jednakie.
Zawsze lepsze dwie m³ode niewiasty ni¿ jedna stara.
Kiedy stara, to witajcie, kiedy m³oda, to chwytajcie.
Kogo stara baba pochwyci, temu na podzwonne daæ.
Kto star± poca³uje, sto dni odpustu dostêpuje.
Kto z bab± wojuje, pewno po¿a³uje.
Lepsza w ch³opie jedna ¿y³a, ni¼li w babie ca³a si³a.
Najlepszo jest baba pieczono.
G³upi przyjaciel, kiepski s±siad, baba z³o¶nica - trzy choroby.
Cha³upa bez p³ota, a baba bez ch³opa to jedno.
Nie mia³a baba k³opota, wziê³a sobie kokota.
Z bab± jest ¼le, ale bez baby jeszcze gorzej.
Znajdzie mê¿a baba stara gdy ma bitego talara.
Nasze babki nie wiedzia³y, a dzieci mia³y.
Sta³o siê, mia³a panna dziecko.
Jeszcze nikt siê taki nie narodzi³, co by babie dogodzi³.
Jak siê baba rozigra, to i koñca nie ma.
Baba pijana podobna do szatana.
Baba z piek³a rodem.
Baba gruba - ch³opa chluba.
Baba jak deska do prasowania.
Baby do ch³opa, a krowy do ¿³obu nie trza pêdziæ ani na ³añcuchu wie¶æ.
Baba skrzy, to ch³op dr¿y.
Kto wozu i baby nie smaruje, temu oboje g³owê trajkoc±.
Nie trzeba mu psa, bo go baba obszczeka.
Nie ma miêsa bez ko¶ci, a baby bez z³o¶ci.
Ochota bez niewiast to cia³o bez duszy.
Wiosna panna, lato matka, jesieñ wdowa, zima macocha.
Wom dobrze mamulko, wy¶cie se wziyni tatulka, a mnie dowocie cudzego.
Chcesz córuni, pok³oñ siê wprzód mamuni.
Jaka rodzina, taka dziewczyna.
Jaka maæ, taka naæ.
Przyja¼ñ dwóch kobiet jest tylko z³o¶ci± przeciw trzeciej.
X. O kawalerach, ch³opcach i wdowach
Kawaler bez serca, jak s³uga bez wiary.
Kawaler namówiony, a koñ darowany - niewiele warci.
Synek namowiany a chlyb przerobiany to je jedno.
Wiatrak siê krêci, gdy wiatr wieje, a ch³opak siê krêci, gdy wolê bo¿± czuje.
Kawalerowi i psu wszêdzie wolno.
Niech ch³op pamiêta, ¿e bêd± alimenta.
Kawalerowi wszêdy ¼le, ¿onatemu tylko dóma.
Czujesz siê s³aby, jak nie masz baby.
Który kawaler patrzy z kozyra, bêdzie dla baby zgry¼ny i gdyra.
U zalotników pieni±dze twarde, rêce maj± byæ miêkkie, a mieszki prawie z pajêczyny.
Zaletnik musi mieszek mieæ otwarty.
Co siê radzi zalecaj±, nie radzi siê o¿eniaj±.
Ch³op w cha³upie, jak wrzód na dupie.
Gospodarstwo bez ch³opa, to jak cia³o bez duszy.
Jak nie ma w domu ch³opa, zg³upieje i Penelopa.
Zaleca³ siê Maciek Marynie, póki widzia³ kluski w kominie.
Nie chcê ja pisarza ani studenta, wolê ja masarza, co wozi cielêta.
O psa i ch³opa naj³atwiej.
M³odzieñcowi m³od± jest ka¿da kobieta.
Dobry zuch kocha siê w pannach dwóch.
Có¿ by Adam poradzi³, gdyby Bóg Ewy w raju nie posadzi³.
Nie chod¼ za pijanego, ¿al mi grzbieta twego.
Kawalerowi i ¿o³nierzowi co strona, to ¿ona, co parafia, to dziecko.
¯o³nierz kocha szczerze póki na kwaterze, jak wyjdzie z kwatery, ma dwadzie¶cia cztery.
Kawaler jak motylek, z kwiatka na kwiatek.
U ¿o³nierza trójka: gorzo³ka, lulka i dziewczyna Anulka.
Ile gwiazd na niebie, ile dziur w przetaku, tyle jest ob³udy w ka¿dziutkim ch³opaku.
Gdy ch³opiec krzesiwko, a dziewczyna hubka, skrzesze siê wkrótce ma³ych iskier kupka.
Mê¿czyzna powinien byæ tylko trochê ³adniejszy od diab³a, a panna tylko trochê brzydsza od anio³a.
Z ch³opca wyrós³, do ch³opa nie dorós³.
Jedynacy zawsze tacy.
Jedynak jak nie z³odziej, to pijak.
Z (pieszczocha) jedynaka bêdzie pies albo sobaka.
Bywa wprawdzie tak i inak, lecz czê¶ciej z³y syn jedynak.
Dobry kogut nie tyje.
Ch³op wielki m±drym, a ma³y pokornym rzadko bywa.
Na gêbie t³usto, a w galotach pusto.
Postawa, a dalej nic.
Ch³op jak d±b, jaja jak ¿o³êdzie, a g³owa jak kapusta.
Omylne cia³o, na twarzy do¶æ, a w spodniach ma³o.
Wiêcej siê ch³op tego boi, co bezpiecznie w kroku stoi.
Postawy do¶æ, a w±tku ma³o.
Kto mniejszy, ten pewniejszy.
Kto wiêkszy (du¿szy), ten lepszy.
Nie wa¿ny, du¿y czy ma³y, byle wytrwa³y.
Olbrzymy i liliputki maj± jednej miary fiutki.
Nie pomo¿e pieprz, cebula, kiedy z ch³opa tr±ba, ru³a.
Ch³op dupa, gówno mu na imiê.
Zielona ruta, ja³owiec - lepszy kawaler ni¿ wdowiec.
Lepszy synka ze wszami ni¿ wdowca z dzieckami.
Kto idzie za wdowca, to beczy jak owca.
Miodu przi nim mieæ nie bydzie.
Lepsy gdowiec m³ody, ni¿ kawalir stary.
Lepsy ch³opak m³ody, ni¿li gdowiec stary.
Daremne zachody staremu do m³odej.
Lepszy kawaler w kaftanie, ni¿eli wdowiec w ¿upanie.
Za wdowcem kamieniem, za kawalerem pier¶cieniem.
But bez pary, kawaler stary i honor ¯yda na nic siê przyda.
S³omiany kawaler z³otej panny dostanie.
Nie pomog± ludzkie gany, jak przyjdzie ten obiecany.
Nie pójdê za gdowca, choæ byk sto lat ¿y³a, boby mi wycyta³: pierwsza lepsza be³a.
Jak ko³ek po p³ocie, tak Maciek po Dorocie.
¦piewa³a Magda kiejsi: od wdowców ch³opcy piêkniejsi.
Lepsza w ch³opie jedna ¿y³a, ni¼li w babie ca³a si³a.
U wdowca kyns bykowca.
U wdowca pó³ dupy zimnej.
Dla wdowca druga ¿eniaczka, to jakby siê cztery krowy na raz ocieli³y.
Wdowiec z wdow± rzadko dobrze z sob±.
¯onaty ¿yje jak dziad, a umiera jak król, kawaler ¿yje jak król, a umiera jak dziad.
Jak przyjdzie w lata, bêdzie jak tata.
Jaki ojciec taki syn.
Jakie drzewo taki klin, jaki ojciec taki syn.
Mia³ siê ch³opiec urodziæ, ale kur zapia³ i urodzi³a siê dziewczyna.
Stary do o¿enku, to jak wiecheæ do ¶lacheckiego trzewika.
Staremu za piecem zagrodziæ, m³odemu do dziewczyny chodziæ.
Starego zaloty - b³azeñskie obroty.
Staremu ró¿aniec, m³odemu dziewczyna.
M³ody ch³opiec i gor±ca woda zawsze siê przyda.
Konia cieszy owies, krowê koniczyna, starego pieni±dze, m³odego dziewczyna.
XI. O narzeczeñstwie, ¶lubie i weselu
Nie ka¿de zarêczyny koñcz± siê weselem.
Zamê¶cie nie zawsze szczê¶cie, a czêsto nieszczê¶cie.
Poszlaby¶ ty za m±¿? - Toæby siê polaz³o.
- A masz ty co? - Mo¿e by siê znalaz³o.
- A umiesz ty robiæ?
- Co wam do g³owy wlaz³o!
¯eby ojciec kaza³, matka tak¿e, stryj dopomóg³, ciotka wspar³a, ludzie chcieli, ch³opcy wziêli - tobym za m±¿ posz³a (o starej pannie).
Porzuæ wianek, a we¼ czepiec, bo ju¿ czeka na ciê ch³opiec.
S±, co wieñców stroj± ¶miechy, mówi±c: to niepotrzebne nad pannami wiechy.
Czy mu daæ, czy nie daæ - czy wesela poczekaæ?
Dawszy raz, dwa, musisz dziesiêæ.
Jak siê zaleca³, to obieca³, a jak dosta³, to przesta³.
Co siê radzi zalecaj±, nie radzi siê o¿eniaj±.
Im dalej w czas, tym dro¿sze zaloty.
Kto konia nie spróbuje, kulawego kupi, i kto panny nie znaj±c, ¿eni siê, te¿ g³upi.
Kto kupuje, nie przeje¿d¿a, kulawego kupi, kto siê ¿eni, nie ca³uje, ten jes wcale gupi.
Zarêczyny pod p³otem, a wesele potem.
Og³oszki do ucha, a ¶lub do brzucha.
Dzisiaj wesele i dzisiaj zmówiny, czêsto w pó³ roku bywaj± chrzciny.
Prêdkie krzciny z prêdkiego wesela.
Co chto zacon, niech ksi±dz skoñcy, kochaj±ce serca z³±cy.
Naj³atwiej po³±czyæ stu³±, energiczn± z safandu³±.
Kto siê zaleca w adwenta, ten bêdzie mia³ ¿onê na ¶wiêta.
W sobotê zmówiny, w niedzielê wesele, a we wtorek chrzciny.
Wczesne zaloty sprawiaj± k³opoty.
Gdy prêdkie ¶luby, posagu zguby.
Im dalej w czas, tym kosztowniejsze zaloty.
¦lub majowy - grób gotowy.
¦lub musowy - dó³ grobowy.
Lepiej ¿ywcem k³a¶æ siê w grób, ni¿ z przymusem zawrzeæ ¶lub.
I od o³tarza siê rozchodz±.
Dnia weselnego odradza siê cz³owiek do stanu innego.
Kto ¶wiatowe ma wesele, dozna potem smutku wiele.
Wesele i chrzciny - z kieszeni wymieciny.
Trzy dni wesela, a¿ do ¶mierci smutku.
Nie ma weseliska bez obmówiska.
Jeden dzieñ wesela, ca³e ¿ycie biedy.
Po weselu bywa smutek.
Kobiety p³acz± przed ¶lubem, a mê¿czy¼ni po ¶lubie.
Trzeba my¶leæ przed weselem, ¿eby nie zostaæ danielem.
Niem³odej parze diabli graj± na organach.
Miodowy miesi±c zawsze bywa s³odki.
Nie dla psa kie³basa, nie dla Jasia Kasia.
Nie id¼ niebogo, bo nie ma za kogo.
Dawna to przypowie¶æ, a nader prawdziwa: w koniu wiosna, a w pannie ¶lub wady odkrywa.
Przed ¶lubem anio³ek, po ¶lubie lucyperek (diobo³ek).
Przed ¶lubem skarb, po ¶lubie skarbonka.
Na weselach wesela siê zawi±zuj±.
Dobrali siê: pieprzyk - co kusi, kusia - co pieprzy.
Diabe³ sto par ³apci zdepta³, nim tê parê wydepta³ (o niedobranym ma³¿eñstwie).
Dobrali siê: on jak grzyb, ona jak jagoda po ¶wiêtym Marcinie.
Wybiera siê jak panna Guzdralska do ¶lubu.
XII. O tym, czy i kiedy siê ¿eniæ
Kto siê ¿eni, dobrze czyni a kto siê nie ¿eni, lepiej czyni.
O¿enienia ani rad¼, ani odradzaj, ani broñ, ani przymuszaj.
Kto siê ¼le o¿eni, ten cierpi póki ¿yje.
Jak siê o¿enisz, tak siê wy¶pisz.
Kto chce ¿yæ spokojnie w ma³¿eñstwie, niech siê nie ¿eni.
Ni to sprzedaæ, ni wymieniæ, lepiej siê by³o nie ¿eniæ.
To siê ju¿ nie zmieni, ¿e ch³op ³aje dziewki, a przecie¿ siê ¿eni.
Cz³owiek z przyrodzenia jest ¿eñski (tzn. stworzony do ¿eniaczki).
¯eñ siê oczyma i uszyma.
Kto siê chce ¿eniæ, a wiele przebiera, ten najczê¶ciej diab³a w dom dostanie.
¬le wyboru nie czyniæ, ¼le nadto wybieraæ.
Kto nisko mierzy, nie trafi wysoko.
Jeden pacierz przed wojn±, dwa p³yn±c na morze, a kiedy masz siê ¿eniæ, odmów trzy niebo¿ê.
Jeszcze nie p³aka³a ta, co siê wyda³a, jyny ta, co zusta³a.
Jeszcze nigdy nie p³aka³a, swobodnóm zusta³a.
Kto siê wcze¶nie ¿eni, wcze¶nie ³ysieje.
Kto siê zbyt m³odo ¿eni, ten wolno¶ci nie ceni.
O¿enienie za wczesne czêsto bywa bolesne.
Zw³oka w o¿enieniu zawsze bywa szkodna.
Ka¿dy powinien przed o¿enkiem trzy lata szaleæ.
Do trzydziestu lat cz³owiek ¿eni siê sam, po trzydziestce ludzie go ¿eni±, a po czterdziestu ¿eni go diabe³.
Kiedy siê kto ¿eni, jak lat czterdzie¶ci minie, to jakby po ¶wiêtym Marcinie.
Kiedy siê stary z m³od± o¿eni, tedy w³a¶nie jakoby w stary wóz szalone konie za³o¿y³.
Z m³odym stara - ¶mieszna para, stary z m³od± grozi szkod±.
Kto pó¼no ¿eni siê, ma wczesne sieroty.
Porachuj i ty sobie pierwej zêby, ni¼li po ¿onê wy¶lesz dziewos³êby.
Pobieraj± siê stare ko¶ci, wiêcej sromu ni¿ mi³o¶ci.
O¿eni³ siê stary z m³od±, uciera³ jej gêbê brod±.
Jak siê stary z m³odóm ¿eni to siê diabe³ raduje.
Wzdychaæ do mi³o¶ci, gdy na g³owie zima, to znaczy gry¼æ orzechy, kiedy zêbów ni ma.
Ch³opiec za p³ugiem chodzi, dziewczyna siê rodzi, zañ wydaæ siê godzi.
O¿eñ syna, kiedy zechcesz, a wydaj córkê, kiedy mo¿esz.
¯eñ siê blisko, a kradnij daleko.
Lepiej siê utopiæ na g³êbokiej wodzie, ni¿eli siê o¿eniæ w byle jakim rodzie.
Kto siê ¿eni, niech siê poradzi kieszeni.
Na ¶wiecie nie ma wiêkszej nêdzy, jak ¿eniæ siê dla pieniêdzy.
Czy kulawy, czy garbaty, byle by³ bogaty.
O¿eni³by siê i z koz±, byle mia³a pieni±dze.
Bogactwo z ogromnym trzosem kojarzy babê z m³okosem.
Kiedy go³y z bos± siê o¿eni, to dzieci z³odzieje.
Dobra³a siê bieda z nêdz±, ma³e biedki wnet napêdz±.
Nêdza nêdzê pojê³a, spodziewaj siê trzeciej.
O¿eni³ siê ko³odziej, poj±³ murwê, sam z³odziej.
Dwie wiary pod jedno pierzyno nigdy siê nie zgodzo.
Co siê ¼le z³±cza, dobrze siê rozwodzi.
O¿eni³ siê ulêga³ka, poj±³ sobie zgni³kê.
O¿eni³ siê z bied±, wzi±³ w posagu k³opot.
O¿eni³ siê z go³± rzyci±.
Zakocha³ siê w ³adnej twarzy, o¿eni³ siê z dup±.
Widzia³y ga³y, co bra³y.
O¿eni³ siê Kuba kóli opierunku.
Gdy siê zaleca³, czterema koñmi lata³, a jak siê o¿eni³, czapk± portki ³ata³.
A jak konkuruj o, cukierki kupuj o, a jak siê o¿eni±, to chleba ¿a³uj o.
Kiedy ona mnie chce, to ja siê te¿ z ni± nie o¿eniê.
Gdzie baba rai, tam diabe³ ¿eni.
Chcesz, ¿eby ciê chwalono, umieraj, chcesz, ¿eby ciê ganiono, to siê ¿eñ.
O¿eñ siê, bêdziemy mieli ¿onê.
Jak siê dwa z cha³upy na raz ¿ynióm, abo wydawaj óm, to jedyn z nich sie mo potym dycki ¼le.
Kto siê o¿eni, to siê odmieni.
Ka¿dy siê zmieni, kto siê o¿eni.
Kto samotny, ten markotny.
Ka¿da Ka¶ka trafi na swego Ja¶ka.
Wilczysko siê o¿eni³o, oczy opu¶ci³o, au, au,
lepiej przedtem by³o.
XIII. O dobrych ¿onach
¯ona mê¿owi korona.
Komu Bóg dobr± ma³¿onkê zdarza, lat mu we dwoje przysparza.
Ptak w klatce, ryba w sadzawce, cz³owiek bez ¿ony maj± ¶wiat zmierzwiony.
Szczê¶liwy na wszelk± stronê, który pojmie dobr± ¿onê.
Snadniej o ³abêdzia czarnego i kawkê bia³± ni¿ o dobr± ¿onê.
Ucho, nie oko ma wybieraæ ¿onê.
Kto ¿ony szuka, wêchu po¿ycz u kruka.
¯onê g³adk±, rozs±dn±, wstydliw±, majêtn±, równ± w urodzeniu obieraj zaw¿dy.
¯onê¶ poj±³ z wielkim wianem, wiedz, ¿e nie bêdziesz jej panem.
Bieda cz³owiekowi bez ¿ony, ale biedniej bez mamony.
Bodaj ten by³ w prêdkiej nêdzy, co wzi±³ ¿onê dla pieniêdzy.
Rzemie¶lnikowi przed czasem nie p³aæ, koni na bórg nie przedawaj, ¿ony bez posagu do domu nie bierz.
Lepiej wzi±æ skarb w ¿onie, ni¿ za ¿onê.
Nie namawiaj komu ¿ony, bo to towar uprzykrzony.
Gdzie siê diabe³ zakorzeni, to tam siê ch³op z bab± ¿eni.
Pierwsza ¿ona od Boga, druga od ludzi, trzecia od diab³a.
Pierwsza ¿ona s³uga, druga przyjació³ka, a trzecia pani.
Ch³opu ¿ona nie umiera, tylko dzieciom matka.
Choæby ¿ona by³a z nieba, jednak j± mi³owaæ trzeba.
¦mieræ a ¿ona od Boga przeznaczona.
Dobra ¿ona per³a droga, dana od samego Boga.
Dobra ¿ona tym siê chlubi, ¿e gotuje co m±¿ lubi.
Dobra ¿ona to wielkie b³ogos³awieñstwo, z³a ¿ona to wielkie przekleñstwo.
Z ¿on±, doktorem i ksiêdzem w zgodzie trzeba ¿yæ.
Gdzie z³a ¿ona, tam piek³o w domu.
Z³a ¿ona, z³y s±siad, diabe³ trzeci - jednej matki dzieci.
Nêdznik w ka¿d± stronê, który ma z³± ¿onê.
Dym, dach dziurawy, z³a ¿ona najrychlej wypêdz± z domu.
Niechby tego psi k±sali, kto siê od ¿ony oddali.
Z ¿on± i kucharzem nie k³óæ siê przed obiadem.
Konia nie bij, s³ugi nie l¿yj, ¿ony nie dra¿nij - chceszli mieæ z nich statek.
Gdy na dziewczynê zawo³aj±: ¿ono! - ju¿ j± ¿ywcem pogrzebiono.
Na ¿onie stoj± trzy wêg³y domu, a czwarty na mê¿u.
Kto chce poj±æ ¿onê, ma obmy¶liæ chatkê.
Kto pojmuje ¿onê, ju¿ ten k³opot miewa, ale za¶ bez onej dom niespory bywa.
Jak drzwi, które nie skrzypi±, tak ¿ona, która milczy, najprzyjemniejsza.
Kogo s³udzy rz±dz±, ¿ona ³aje, buty tr±, ju¿ ten na po³y zdech³.
Lepiej byæ pod pantoflem ¿ony, ni¿ pod sto³em kochanki.
Nie trzeba mu psa, bo go w³asna ¿ona obszczeka.
Gdy stary pojmuje m³od± oblubienicê, zasiewa dla cudzych wróblów pszenicê.
Kto ma zegar, dom stary, który chce naprawy, ¿onê do tego m³od±, do¶æ ten ma zabawy.
Lepiej u starego pod brod±, ni¿ u m³odego pod kijem.
Wino stare, szczuka stara, tym nie szkodz± lata, ale kto star± ¿onê pojmie, temu szkoda ¶wiata.
M³oda ¿onka staremu karoca do nieba.
Lepiej starego d¼wigaæ, ni¿ m³odego ¶cigaæ.
M³odsza ¿ona prowadzi do ¶mierci, starsza do rozumu.
Stare wino, ¿ona m³oda ¿ycia doda.
Nie nocuj nigdy w gospodzie, gdzie gospodarz jest stary, a ¿ona m³oda.
Papieru do wody, pióra do ognia, ksiêdza do ¿ony nie przytykaj.
Jak ogieñ bywa z wod±, tak i stary z ¿on± m³od±.
Ch³opa nie cyganiæ, ale mu prawdy nie mówiæ.
Gdzie ¿ona panuje, tam m±¿ pokorny.
Biada temu domowi, gdzie ¿ona przewodzi mê¿owi.
Szpetnie, gdy za ³eb kokosz kura wodzi.
¬le, gdy kura wy¿ej siada ni¿ kogut.
Ciê¿kie ten nosi ciê¿ary, który miewa z ¿on± swary.
Stare przys³owie, ¿e ¼le w tym domu siê dzieje,
gdzie pituch (kogut) jajca niesie, a kwoka zañ pieje.
Ka¿da ¿onka kracze na ma³¿onka.
Od procesów, d³ugów i z³ej ¿ony zachowaj nas, Bo¿e.
¯ona strojna i ³akotka ob¿arta - zguba gospodarstwa.
Nieszczê¶cie pó³nieszczê¶ciem bywa razem z ¿on±, a rado¶æ z ni± dzielona zawsze podwojon±.
W pragnieniu woda, w ¿niwa pogoda, jedzenie w g³odzie, przyjaciel w przygodzie, kasza osolona
i poczciwa ¿ona - rzeczy po¿±dane.
Gdziekolwiek, byle z mê¿em.
Koñ je¼d¼cem, ¿ona mê¿em stoi.
Mi³y mi brat i swat, ale milsza ¿ona.
Konia i ¿onê bardzo trudno dostaæ bez wady.
Konia odmienisz, kiedyæ siê nie zdaje, grunt sprzedasz, je¶li sk±py w urodzaju, niesporn± ¿onê, chocia¿ ci mózg wierci, musisz niebo¿ê cierpieæ a¿ do ¶mierci.
W cudz± ¿onê diabe³ w³o¿y³ dwie ³y¿ki miodu, a w ¶lubn± tylko jedn±.
Go¶æ w dom, pilnuj ¿ony.
Kiedy mê¿a nie ma w domu, ¿ony nie trza szukaæ nikomu.
Przed go¶ciem ¿ony nie chwal, czeladzi swej nie zalecaj.
¯ona ³adna zawsze zdradna.
£adna ¿ona jak groch przy drodze.
Kiedy nie chcesz byæ skrzywdzony, nie trzymaj w oknie z³ota i urodnej ¿ony.
Oddawa to Pan Bóg snadnie, która ¿ona z mê¿em zdradnie.
Jak nie ma w domu ch³opa, zg³upieje i Penelopa.
Bia³og³owa, która po ranu nabo¿na, u sto³u m±dra, na pokoju piêkne pie¶cid³o, szkoda ni± gardziæ.
Na g³adk± ¿onê patrz±c syt nie bêdziesz.
Biada, u kogo ¿ona blada, a u kogo rumiana, mówi± ¿e pijana.
Biedna ¿ona taka, która ma pijaka.
Rzeczpospolita i ¿ona przez dwóch ¼le bywa rz±dzona.
¯ony bez siebie do przyjació³ nie puszczaj.
¯ony, brzytwy i koni nie po¿yczaj.
Konia, lulki i ¿onki nie po¿yczaj, bo znarowi±.
Z ³aski kochanej ¿ony ju¿ rogów dostajesz.
Strzelba, koñ i ¿ona - rzecz niepo¿yczona.
Z³ej ¿ony nikt nie ustrze¿e, by j± wsadzi³ na wierzch wie¿e.
Nie oddawaj stró¿a ¿onie, bo i stró¿e s± z³odzieje.
Trzy rzeczy pokazywaæ w oknie ¼le siê zdarza, to jest: ¿ony, krzesiwa, tudzie¿ ka³amarza; ¿onê kto upodoba, krzesiwo zmiêknie je, ka³amarz z surowego powietrza zblednie je.
Nie po¿±daj ¿ony bli¼niego swego nadaremno.
Trzy rzeczy ¿adnego nie przynosz± po¿ytku: cudze pieni±dze liczyæ, cudzego psa karmiæ i cudz± ¿onê ob³apiaæ.
Kochaj ¿onê ca³± dusz±, a trz±¶ ni± jak grusz±.
Zachcia³o siê kozie mê¿a, posz³a za wilka.
¯ona jak miêta, im mocniej j± siê mnie, tym wiêcej pachnie.
£acno na kie³ we¼mie ch³op, gdy mu raz pofolgujesz.
Wstydliwa ¿ona i mê¿a siê wstydzi.
¯ona nie ma nic w³asnego abo przed mê¿em skrytego.
¯ony trzeba dwa razy s³uchaæ: raz jak wo³a: chod¼ je¶æ, a drugi raz: chod¼ spaæ.
¯ona bez dzieci jak bez ryb sieci.
Do pracy s± zwyk³e dzionki, a niedziela dla ma³¿onki.
XIV. O mê¿ach
Nie trzeba mê¿a mierz±c po urodzie.
Nie to m±¿, co zwyk³ zamki obronne wojowaæ, ale ten, co umie swoje afekty miarkowaæ.
Nieby³by¶ nigdy ¶wiêtym, gdyby¶ siê nie ¿eni³.
M±¿ stale trwa³y znie¶æ wszystko gotowy.
Dobry m±¿ dla ¿ony, dobry ojciec dla dzieci.
U dobrego mê¿a ¿oneczka jak ró¿a, a u z³ego draba we trzy lata baba.
Lepszy m±¿ bez mi³o¶ci, ni¿ pe³en zazdro¶ci.
Poty m±¿ ¿ony po ¶mierci ¿a³uje, dopóki siê kapusta w garnku nie ugotuje.
Poty mê¿owska ¿a³oba, póki nie wstawi± ¿ony do groba.
M±¿ ¿onê oszlachca.
Chceszli mieæ co tajemnego, nie zwierzaj siê ¿onie z tego.
¯adnym sposobem nie da siê wiedzieæ: ¶lad or³a po powietrzu, ¶lad po skale wê¿a, droga z m³odu mê¿a.
Ko³o kraku, ko³u bzu, nie wierz mê¿czy¼nie jako psu.
Niedobrze tam, gdzie m±¿ w spódnicy, a ¿ona w gatkach chodzi.
M±¿ g³ow± domu, a ¿ona szyj±.
Nie tak sromota, gdy m±¿ sam przez siê b³±dzi, jako gdy niewiasta mê¿em swoim rz±dzi.
Gdzie m±¿ stary, ¿ona m³oda, ka¿e czepiec, s³ucha broda.
M±¿ i ¿ona to dwa cia³a, a jedna dusza.
M±¿ i ¿ona od Boga przeznaczona.
M±¿ i ¿onka to jedna kieszonka.
M±¿ doradza, a przy ¿onie w³adza.
M±¿ i ¿ona, kruk i wrona.
M±¿ rogaty diab³u oddaje ¿onê w swaty.
M±¿ z jelenimi rogami.
M±¿ obraca ro¿en, a gach je pieczenie.
M±¿ z ¿on± we dnie siê pok³óc±, a w nocy pogodz±.
Mi³y w tym domu pokój przemieszkuje, gdzie m±¿ przygrywa, ¿ona przy¶piewuje.
Nie ¶piewaj przy jedzeniu, bo twoja ¿ona bêdzie mia³a g³upiego mê¿a.
Byk pobodzie, kokot podziubie, gonsior uszczypie, kaniec ugryzie, a ch³op mio³by byæ dobry?
Kiedy m±¿ ¿ony nie bije, to w niej w±troba gnije.
Choæ gryzie i kopie, ni ma jak przy ch³opie.
Niedobrze tam, gdzie m±¿ ¿onie w garnki zagl±da.
Co m±¿ to w±¿, co ¿ona, to mêczeñska korona.
Jaki pan m±¿, podobna¿ pani ¿ona.
Jag¿e¶ ¿adnymu, ch³opie, nie ulego³, to ulegniesz babie.
Nie masz na ¶wiecie ma³¿onka, na którego by nie kraka³a ¿onka.
I m±dry m±¿ zg³upieje przy z³ej, zrzêdnej ¿eniê.
XV. O ma³¿eñstwie i zgodzie ma³¿eñskiej
Jakie narzeczeñstwo, takie ma³¿eñstwo.
Ma³¿eñstwo jest poncz: m±¿ arak, ¿ona cytryna, posag cukier, a mi³o¶æ gor±ca woda, która z czasem stygnie.
Ma³¿eñstwo potrzebuje trzech rzeczy: ¿eby m±¿ by³ dobry, ¿ona czysta, dzieci pos³uszne.
Mi³o¶æ rodzi kwiaty, ma³¿eñstwo owoce.
Ma³¿eñstwo to loteria o ca³e ¿ycie.
Dobrane ma³¿eñstwo to raj na ziemi.
Ma³¿eñstwo z mi³o¶ci - rozwód z rozs±dku.
Ma³¿eñstwo, gdy siê go mi³o¶æ wyrzek³a jest najwiêkszym nieszczê¶ciem, jest obrazem piek³a.
Ma³¿eñstwo bez mi³o¶ci, to kawa czarna bez cukru.
Dobrze czasem, gdy m±¿ ¶lepy, a ¿ona g³ucha.
W ma³¿eñstwie raj i piek³o.
S³odycz ma³¿eñska czêsto siê cukrow± kolacj± koñczy.
Ma³¿eñstwo miewa swoje krzy¿e.
Ma³¿eñstwa kojarz± siê w niebie.
W ma³¿eñstwie sam Bóg b³ogos³awi.
Choæ stu³a d³onie zwi±¿e u o³tarzy, lecz niedobranych tem siê nie skojarzy.
Wtórne ma³¿eñstwo rzadko szczê¶liwe.
Pokrewne ma³¿eñstwo - wielkie mêczeñstwo.
W pó¼nym wieku diabe³ swatem.
Pó¼ne ma³¿eñstwo - wczesne sieroty.
¬le siê tam dzieciom powodzi, gdzie siê ma³¿eñstwo rozwodzi.
Gwiazda szczê¶cia tam nie ¶wieci, gdy w ma³¿eñstwo wlaz³ kto¶ trzeci.
W muzyce ma³¿eñskiej byle siê oboje zgadza³y, to mniejsza o inne instrumenta.
W dzieñ siê pok³óc±, a w nocy pogodz±.
W ma³¿eñstwie jak siê pok³óc±, bêdzie tam albo psie z³e, albo diabe³ kotny.
Jak siê ch³op z bab± nie wy¶pi, to ¿aden garniec na blasze nie pasuje.
Raz poklepie, raz pobije i jako¶ siê ¿yje.
Poswarków miêdzy ma³¿eñstwem nie ma nikt widzieæ, tylko ¶ciany domowe.
Gdzie siê m±¿ ze ¿on± k³óci, niech trzeci miêdzy nich palca nie wtyka.
Dobre ma³¿eñstwo, gdzie rozjemcy nie ma.
Najgorzej jak dwie dupy zejd± siê do kupy.
G³odne (ubogie) ma³¿eñstwo nawet mucha pok³óci.
Ma³¿eñstwo bez pieniêdzy to wrota do biedy i nêdzy.
Jak siê ch³op o¿eni, ma stró¿a serca i kieszeni.
Kto chce ¿yæ spokojnie w ma³¿eñstwie, niech siê nie ¿eni.
Przy zgodzie to dobre i kluski na wodzie.
Kiedy zgoda to w sercu pogoda.
Tam siê ¼le dzieje, gdzie m±¿ p³acze, a ¿ona siê ¶mieje.
Gdzie zgoda nocuje, tam mi³o¶æ panuje.
Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
Moda - ma³¿eñska niezgoda.
Lepiej zgod± i mi³o¶ci±.
Najlepsza spó³ka: m±¿ i ¿onka.
Wszystkim to Ewom idzie przyrodzeniem samym, ¿e rzadko, która z swoim zgadza sie Adamem.
Ma³¿eñstwo jest machina parowa, bo jej koniecznie pary potrzeba.
Ale ma³¿eñstwo: miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.
XVI. O te¶ciowych, te¶ciach i ziêciach
Te¶ciowa je zimn± matk±.
Gdzie matka chowa synowe, tam w domu piek³o gotowe.
Matka mê¿owa - g³owa wê¿owa.
Gdy ma³¿eñstwo niezgodne - te¶ciowa ko¶ci± w gardle.
Z³a te¶ciowa jad ¿mii w sobie chowa.
Matka mê¿owa - skóra je¿owa; bratowe - k±towe (bratowie - katowie); siostry - miecz ostry; ciotki kumoszki - ze szpilek poñczoszki; lecz za wszystko stanie te¶ciowe kochanie.
Nikt tak dobrze nie potrafi wspó³¿yæ z te¶ciow±, jak ona sama ze sob±.
Szanuj ziêcia dla dzieciêcia.
Kto ma dobrego ziêcia, zyska³ syna, kto z³ego straci³, zyska³ córkê.
Mój ziêæ zjad³ diab³ów piêæ.
XVII. O wdowach i rozwódkach
Dobra i wdowa, gdy m³oda i zdrowa.
Kiedy nie ma panny, dobra i wdowa.
Lepsza jedna panna, ni¼li cztery wdowy.
Lepsza buzia u dzieweczki, ni¼li u wdowy.
Wdowy za m±¿ gotowe.
Wdowi grosz nikogo nie wzbogaci.
Jednego pochowa³a, drugiego by chcia³a.
Wdowy po nieczu³ym mê¿u nie dostawaj.
Po nie¶mia³ym je¼d¼cu konia, a po ¶mia³ym mê¿u wdowy - szkoda dostawaæ.
Z pann± d³ugo, z wdow± krócej, a z rozwódk± gadaj krótko.
Kto poj±³ wdowê, jakby te¿ kupi³ portki na tandecie.
Wdowiec gdy we¼mie ciebie, co chwilê nieboszczkê wygrzebie.
Kto wdowê pojmuje, wkrótce po¿a³uje.
Wdowie pstro w g³owie.
Wdowa bez ch³opa, jak ogród bez p³ota.
Wdowa - ludzka pomowa.
Jak siê wdowa rozborucha, nieboszczyka z grobu rucha.
Wdowa szczyka i nieboszczyka.
U rozwódki interes krótki.
Rozwódka - filutka.
Wdowa z wdowcem to ¶lub i czub.
Ka¿dy wdowiec to jak pies do owiec.
A co diabe³ robi: stare wdowy li¿e, dzieci smoli, ma³¿eñstwa k³óci.
XVIII. O zazdro¶ci i zdradzie
Zazdro¶æ jest to najbrzydsza poczwara, której cnotliwy unikaæ siê stara.
Zazdro¶æ z cudzego szczê¶cia siê rodzi.
¯eby¶ jak ¶nieg by³a bia³a, to ci i tak sadzy dowidz±.
Kto komu zazdro¶ci, nie ma w sercu mi³o¶ci.
Gdyby nie by³o zazdro¶ci, nie by³oby piek³a.
Lepszy m±¿ bez mi³o¶ci, ni¿ pe³en zazdro¶ci.
Kiedy mê¿a nie ma w domu, ¿ony nie trza szukaæ nikomu.
Jak anio³ mi³osny, jak diabe³ zazdrosny.
Dopóki go widzisz, tak d³ugo mu wierz.
Nie wierz mê¿czy¼nie jak psu.
Nie wierz niewie¶cie, by te¿ i martwa by³a.
Cudzemu psu, cudzemu koniowi i cudzej ¿eniê nie trzeba dowierzaæ.
Zazdrosny schnie od tego, kiedy widzi szczê¶cie drugiego.
Kto zazdro¶ciw, sam sobie krzyw.
Boæ zaw¿dy wspak zazdro¶æ chodzi, a kto j± ma, temu szkodzi.
Lepiej, gdy komu ludzie zazdroszcz±, jak gdy go ¿a³uj±.
Wszêdzie jest zdrada i w ch³opskiej komorze, lecz nigdzie wiêcej jak na pañskim dworze.
Zdrada chodzi jak wilk w baraniej skórze.
Zdrada idzie za nieszczê¶ciem jak pies za swoim panem.
Kto raz potrafi zdradziæ, potrafi i drugi.
Gachowie ubieraj± pana w rogi.
Dawne to s± obyczaje, zdrada zdrad± siê oddaje.
Zdrada na autora zawsze spada.
A który zdradza bli¼niego, bêdzie zdradzon od drugiego.
Którzy inszym rogi przyprawiaj±, niech siê sami nosiæ je gotuj±.
Zdrada z³y koniec miewa.
XIX. O Ró¿no¶ci przys³owiowe, o których dobrze jest przy mi³owaniu pamiêtaæ, dostrzegaj±c ich alegoryczny, metaforyczny i ¿artobliwy charakter
Lepiej wieczór, by siê dobrze spa³o, a z rana powtórzyæ, by siê pamiêta³o.
Wieczór dla smaku, dla zdrowia z zarania.
Szczera ochota otwiera wrota.
Bez ochoty niespore roboty.
Insza ochota do spraw, insze natrêctwo.
Kto z ochot± daje, Panu Bogu i ludziom siê podoba.
Co przymuszonego, to niemi³ego.
Co jednemu mi³o, to drugiemu bodzie.
Kto nie chce, kiedy mo¿e, kiedy zechce, nie bêdzie móg³.
Wzi±³ prysznic i ty¿ nic.
Lepiej dawaæ, ani¿eli braæ.
£atwiej jest braæ ni¿eli dawaæ.
Kto nie chce powoli, musi po niewoli.
Kto nie chce daæ, wnet znajdzie wymówkê.
Kto nie ma chêci, to wie jak wykrêci.
Gwa³tem wzi±æ mo¿e, ale daæ nie mo¿e.
W tym najwiêkszy jest ambaras, ¿eby dwoje chcia³o naraz.
Ramiona czasem, te¿ s± nawiasem.
Jak suczka nie da, to piesek nie we¼mie.
I chcia³abym i bojê siê.
Gdy chce do ogiera, klacz nie przebiera.
Zbrodnia to nies³ychana, tulipan tuli pana.
Tak uwa¿aj ka¿d± rzecz, ¿eby¶ nie opu¶ci³ okazji.
Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego, co mo¿e daæ ci s±siadka.
Ustawiczno¶æ wiele mo¿e, i sam gwa³t czêsto przemo¿e.
Wielki to rozum poznaæ chwilê, gdy opór daremny.
Czu³o¶æ czu³o¶ci± siê wznieca.
Ochotnego pobudziæ nie szkodzi.
Jak siê popie¶ci, to siê zmie¶ci.
Kto chce dobrze sprawiæ, trzeba siê zabawiæ.
Poczciwe ¿arty nie szkodz± i pod pierzyn±.
W mi³osnych szturmach ³acniej wygraæ mo¿na uciekaj±c, ni¿ walcz±c.
Ka¿da rzecz tym przyjemniejsza, im j± daje twarz weselsza.
Czego nie masz dokoñczyæ, lepiej nie zaczynaj.
Nie dosyæ jest pocz±æ, je¶liby¶my a¿ do koñca nie wytrwali.
Dobrze zacznij, ale skoñcz chwalebniej.
Dopiero¶ pocz±³, a ju¿ ustajesz.
Kto dobrze zacz±³, jakoby po³owê zrobi³.
Kto poczyna szumnie, prêdko ustanie.
Kto ¼le rzecz zacznie, trudno aby j± dobrze skoñczy³.
Nie ten majster, co zacz±³, ale ten co skoñczy³.
Lepszy koniec ni¿ pocz±tek.
Wszystko mo¿na, co nie mo¿na, byle z wolna i z ostro¿na.
Powoli, a do woli.
Kto kogo poma³u mi³uje, tego te¿ poma³u mi³uj±.
Powoli ³atwiej rzeczy za¿yjesz.
Powoli, po cz±stce dostajemy ca³o¶ci.
Powoli rzeczy przychodz± do doskona³o¶ci.
Poma³u, ale dobrze.
Co czynisz, czyñ prêdko, a nieskwapliwie.
Dwakroæ daje, kto rych³o daje, a trzykroæ, kto ochotnie.
Kto z wolna jedzie, dalej stanie.
Kto najpomalej, ten zajdzie dalej.
Z pocz±tku przynaglaæ, jest to chcieæ prêdzej ustaæ.
Nie na prêdko zapatruj siê, ale na dobrze.
Kto czyni powoli, tego g³owa nie boli.
Nie szparki prêdszy, ale wytrzyma³y.
Na wytrwaniu wiele zale¿y.
Nie wa¿ny du¿y, czy ma³y, ale wytrwa³y.
Na udaniu wiele zale¿y.
Najgorsze z upokorzeñ, kiedy nawala korzeñ.
Odw³oka podczas po¿yteczna.
Ma³a rzecz podczas wiele pomo¿e.
Co malutkie, to milutkie.
Ma³a rzecz podczas wiele zaszkodzi.
Nie wadzi podczas za¿artowaæ.
Kiedy dobrze, tedy przestaæ.
Dosyæ prêdko, gdy do¶æ dobrze.
Na koñcu doganiaæ najpilniej.
Stoi w pi¶mie - co nie wlezie, to siê wci¶nie.
Kto lepiej nasmaruje, temu nie skrzypi.
Jednemu siê chce tego, drugiemu owego.
Odmiana s³odzi rzeczy.
Zawsze jednako sprzykrzy siê.
Przeplataæ cudniej, milej.
Czym rzadsze, tym s³odsze u¿ywanie.
Ma³o siê nie sprzykrzy.
Zbytnie rzeczy nieprzyjemne.
Lepi rzadko, moja matko, ni¼li gêsto, a niecêsto.
Ustawiczno¶ci i mi³e rzeczy hydzi.
Z³ym u¿ywaniem dobra rzecz podleje.
Gdy mi ¶wiñstwa w g³owie, wiem, ¿em odzyska³ zdrowie.
|
 |