Twoje WIERSZE


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Piotr Kmita (!)

(28.12.2008)

Piotrze, dałem się wciągnąć pomiędzy odłamki tych obrazów, w dzikie ścieżki donikąd. Urzeka mnie ten nieustanny ruch w Twoich tekstach, barwne kadry, z którymi obchodzisz się w dowolny nieomal sposób. I jeśli na co dzień jestem przyzwyczajony do przestrzeni ustalonych, poukładanych, to Twoje wiersze mnie z tej epistemologicznej pewności wytrącają. Piotrze, choć nie wszystkie wiersze wydają mi się tak dobre, to wyczuwam u Ciebie bardzo duży talent. Bo te utwory, w które już zapadłem, nie uciekną ode mnie. Będą powracać. I zmieniać.

Pozdrawiam, Marcin Orliński.


Piotr Kmita, "O spacerach"

Najlepsze ścieżki się skończyły, pozostały niezależne
elementy: listonosz z pięścią paczki, uśmiech szramy
na policzku kasjerki w piekarni bez chleba (wyszedł i zginął
od gołębi), niepozbierane z nieczynnych podwórek
prześcieradła udające billboardy i cała zlana reszta,
obojętna na krótkowidzów. Usłyszane wczoraj skrzypce
starego przegubowca nie mogą się odczepić od skóry
piszczącego buta, więc jadę dalej, zapowietrzony
i ponownie dostrzegam trawki w szczerbatym chodniku,
potrącane, z małą szansą na wgniecenie (kosi, kosi
łapki). Dwanaście kroków z zastępczą wiarą w ciebie,
ty stara podeszwo, ty rdzą golona jutrzenko.



Bogumił

(28.12.2008)

Bogumile, chyba jeszcze nie otrzymałem na moje konto zestawu świadczącego o tak dużej fascynacji klasycyzmem. Brakuje mi tu jednak bardziej wyrazistej koncepcji poetyckiej. Sugerowałbym mniej słów tam, gdzie nie są tak bardzo potrzebne. Czasami warto się bardziej skupić na zamyśle niż na opowieści dla niej samej. Bo czy na przykład w utworze "uwaga zły pies" udaje Ci się powiedzieć coś istotnego o rzeczywistości?

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Marta Regnowska (!)

(28.12.2008)

Marto, o prawdziwej poezji świadczy zwykle kilka elementów. Trudno wymienić je wszystkie i oczywiście nie sposób traktować ich jako logicznych kryteriów poetyckości. Jednak czasami bardzo wyraźnie widać, że dana poezja jest po prostu dobra. I właśnie takie wrażenie mam w przypadku Twoich wierszy. Nie jest to jedna cecha, ale właśnie wszystkie naraz, odpowiednio dawkowane: autentyczność wyrazu, styl, niebanalna metafora, niezwykłe sploty znaczeń, wyważenie między opisem i syntezą...

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Marta Regnowska, "przestrzennie"

spojrzenia wiele mówią ale niczego nie wyjaśnią
przełamały się eliptyczne przestrzenie porównań
odmierzanie odległości jest coraz trudniejsze
i nie pamiętam tamtego życia bo lepiej patrzeć z oddali

na zimne różowe ciała lalek bez umiaru karmione cukierkami
na słowa które miały zapach truskawek i szorstki smak kary

wtedy każde pytanie było podróżą do głębi zupełnie inaczej
niż teraz gdy nadchodzą święta i wszystkie ciepłe uczucia
topią się w śniegu



Magdalena Gałaj

(28.12.2008)

Magdaleno, interesujące te rozważania o przyimkach, zwłaszcza w kontekście prób odnalezienia siebie samej pośród przedmiotów, lokalizowanie własnej osoby przy jednoczesnej potrzebie lokalizacji uczuć. Myślę, że powinnaś popracować jeszcze nad stylem. I może rozwinąć te koncepty, bo poezja, wg mnie, potrzebuje większej "miękkości" językowej, solidnej znaczeniowej amortyzacji, kiedy język zderza się ze światem. Powodzenia!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Elżbieta Stecka

(29.11.2008)

Elżbieto, w Twoich wierszach wyczuwam wyraźną fascynację poetykami klasycystycznymi. Czy czytujesz Rilkego? Właśnie ten poeta przypomniał mi się, kiedy czytałem nadesłane przez Ciebie teksty. Oparty na ciekawych powtórzeniach, stonowany dyskurs miłosny, w którego kierunku zmierzasz, to na pewno właściwy horyzont. Przeszkadzają tylko nieco sentymentalne sformułowania (np. "cichutko poruszyć czyjeś serce", "by życie było piękne jak w bajce" - chyba zbyt ckliwe, "I jest mi dobrze tak" - niepotrzebny ten szyk przestawny). Niepotrzebne wydają się też wykrzykniki i wielkie litery w niektórych wierszach - myślę, że ładunek emocjonalny jest na tyle silny, że nie musisz dodatkowo, za pomocą znaków graficznych, zwracać uwagi czytelnika. Choć sam jestem zwolennikiem innej poezji, bardziej drapieżnej i niepokornej, ten klasycyzm mi się podoba. Powodzenia! :)

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Przemysław Chwała

(29.11.2008)

Przemysławie, niezłe te wiersze. Potrafisz mieszać różne porządki oraz konstruować niebanalne figury i sformułowania, takie jak "szala korzenia", "motyl plącze zadumę","nakreślony igłą kwiat / dobiega haftu" czy "a teraz domknęli / głęboki zegarek". Bardzo interesujące wydają się również próby neologiczne. Te wiersze mogłyby być jeszcze lepsze, gdybyś ograniczył ilość metafor dopełniaczowych, zrezygnował z nieco sentymentalnych zdrobnień i bardziej zapuścił się w te swoje osobliwe i wyjątkowe zakamarki rzeczywistości. Powodzenia!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



David Deande

(29.11.2008)

Davidzie, bardzo podoba mi się spójność Twoich wierszy i stylistyczna ciągłość. Interesujący wydał mi się tekst Rozbebrzenie wyobraźni. Zadziwiające, że z tak małej ilości klocków udaje Ci się zbudować intrygujący, niejednoznaczny obraz. Również utwór Monn wydaje się lapidarnie ujmować obrany temat. Chwilami jednak niektóre teksty wydają się "przegadane". Weźmy na przykład pod uwagę utwór Dwunasta o piętnastej. Zauważ, że w całym wierszu nie pojawia się właściwie nic nowego ponad to, co zostało już niejako powiedziane w tytule. Podobnie jest chyba w przypadku wiersza o liściach. Pozwalam sobie zamieścić jeden Twój utwór, który zrobił na mnie największe wrażenie:

Pozdrawiam, Marcin Orliński.


David Deande, * * *

Modły Kaina zostały wysłuchane

Mężczyzna zaklęty w kobietę
Jest bardziej wyrazisty
Od masek tonącej Wenecji

Przy domu stoi żółty rower
Nic szlachetniejszego



Kinga T.

(29.11.2008)

Kingo, dziękuję za przesłane wiersze. Zadziwia ilość uczuć, które próbujesz w swoich tekstach wyrazić. To niewątpliwy plus. Ale zaangażowanie emocjonalne to nie wystarczający element do dobrej poezji. Trochę mam wrażenie, że wyrzucasz z siebie pewne ogólniki i ekwiwalenty emocji, które zlepiają się w bezprzedmiotową ekspresję. Mam tu na myśli przede wszystkim wiersz Wiatr. Może spróbowałabyś się zbliżyć do konkretu i ograniczyć nieco te ogólne, patetyczne sformułowania? Myślę, że wtedy będziesz bardziej przekonywująca jako Poetka. :) Powodzenia!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Sławomir Sprengel

(29.11.2008)

Sławomirze, nie wszystko jest poezją. A w szczgólności kolekcje codziennych obrazów wzbogacone od czasu do czasu emocjonalnym okrzykiem. Nie wiem, co mogę więcej napisać. Może spróbuj bardzie zadbać o czytelnika, może powinno się w tych wierszach po prostu więcej dziać? Zdecydowanie lepsze wydają mi się wiersze z cyklu Dla Księcia niż Jestem szczurem. Może spróbowałbyś zagrać na przedstawionych obrazach, np. zmieniając ich znaczenie? Wydaje mi się, że jesteś w stanie bardziej rozwinąć swój warsztat, czego Ci serdecznie życzę.

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Katarzyna Tarnowska

(14.11.2008)

Katarzyno, miłość bywa bolesna, trudno zaprzeczyć. Zwłaszcza, jeśli druga osoba nie kocha już tak, jak dawniej. Rozumiem przekaz, ale niestety nie trafiają do mnie figury, które montujesz w swoich wierszach. Co oznacza na przykład to osobliwe, metaforyczne określenie "czerwień matczynej troski"? Piszesz o uczuciach i wnioskuję, że słowa stanowią dla Ciebie ważne narzędzie wyrazu. Ale obrazowanie wydaje się zbyt proste, a chwilami wręcz pretensjonalne. Przeszkadzają takie nieporadne konstrukcje, jak "w rytm wspomnień krocząc boso". Próbuję też wyobrazić sobie, jak można wrzosem barwić chwilę ("barwię wrzosem chwilę") - czy chwila może być barwiona wrzosem? Może raczej zdobiona, jeśli już? Zdecydowanie najlepiej wychodzi Ci, wg mnie, opisywanie określonych sytuacji - prostymi słowami, bez dziwnych metafor - wtedy mam wrażenie, że jeśli jeszcze trochę bardziej zapuścisz się w te swoje światy, mogą na ich gruncie powstać całkiem niezłe wiersze!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Melania Szymkowiak

(14.11.2008)

Melanio, dziękuję za adres Twojego bloga. Przyznam, ze czytalem z zapartym tchem. Najbardziej spodobała mi się umiejętność bezpretensjonalnego wyrażania własnego zdania i odczuć - do tego "horyzontu wolności" powinna, wg mnie zmierzać, każda poezja. Twoje teksty nie są przegadane, informacje dawkujesz w odpowiednich dozach i umiejętnie wyrażasz sprzeczne uczucia. To niewątpliwa zaleta. Najbardziej trafiają do mnie chyba wiersze "Katolicka przędzalnia ryb" i "Wolfen ogon" (choć w tym ostatnim rytm łamie się o frazę "Gdy abstynencji niedola"). No i "Mojej rodzicielce" - mocny, cholernie mocny. Podobają mi się też teksty prozą. A proza to bardzo poetycka i mimo braku wersyfikacji może właściwie bronić się jako poezja.

Jeśli miałbym coś przy tym wszystkim doradzić, to może abyś uważała na sformułowania typu "Pogódź się z Bogiem, co nie chce cię blisko", "Cycków wielkich matczyności" czy "Z tego będą kasy krocie" - wydaje mi się, że chęć utrzymania rytmu i rymu zwycięża w tych linijkach nad stylem. Podobnie jest z "psiskiem" na końcu jednego z wersów - psisko to przecież stworzenie poczciwe, raczej przyjazne, a kontekst wskazuje, że słowo to miało być obraźliwe.

Cóż jeszcze - no, gdyby pojawiły się w Twoich wierszach jakieś odniesienia literackie albo gdybyś połasiła się na pociągnięcie dalej kilku figur lub nawet na jakieś bardziej wyraziste zderzenie, mogłaby z tego wyjść już zupełnie wyjątkowa poezja. Bo te utwory bywają często przewidywalne - kiedy zaczynasz pisać o krwi, krew pozostaje do końca krwią i nic poza krwią zdarzyć się już czytelnikowi nie może. Podobnie jest z tym wierszem "Wolfen ogon" - podoba mi się, ale po lekturze innych Twoich tekstów, wiem, że mogłabyś rozszerzyć w nim plan i urozmaicić treść. W każdym razie gratuluję - słuchu, pomysłowości i szczerości. To już baaardzo dużo. :)

Pozdrawiam, Marcin Orliński.


Melania Szymkowiak, "2006"

Prosimy, już na salę. Siku zrobione? Pozbędzie się pani biżuterii,
oczywiście zależy to od humoru anestezjologa, może stanik pani
zostawimy. Nasze urządzenie pokaże na ekranie wszystko, co
w środku wymaga naprawy. Czuję się jak Rosemary rodząca potwora.
Podobieństwo: nie jestem tu z własnej woli. Każą się rozebrać,
znowu kłuje zimno. Panowie w zielonych kitlach niewyględni. Panie
robią zastrzyki. Kurwa, w miednicę też musicie? Nożyki, rurki, patyki.
Coś rozciąga mi skórę, szarpie. Powyżej ekran, widać zbiorniczek
z czymś gęstym, płynnym. Wewnątrz mazi białe rybki na białej skale.
Gonią je nożyczki i patyczek. Obok szczypce, chwytają rybkę,
wyciągają. Wracają, bawią się razem z ostrym patysiem. Ze szczeliny
wypychają drugą białą rybkę. Szpikulec ją nadziewa i wyrywa
ze spokojnego akwarium. Lekarz pokazuje na ręku zabite rybki. Nie
płaczemy, one tylko przeszkadzały. To dla pani zaszczyt, taka
nowoczesna operacja, na ekranie, bez zbędnego krojenia.
W promocyjnej łapówce, skuteczność wliczona w cenę. Naprawdę nie
wiem, do czego pani te białe rybki potrzebne, jak rogi osiołkowi.
Proszę odpocząć, przez jakiś czas nie dokazywać z partnerem.
Później ten sport nie będzie zabroniony. To się zdarza, druga rybka
i tak była mała. Były martwe.
Bo taka krwi istota, ulej własnej, zdrowiej będzie. Odejmowanie,
wcale nie dodawanie wzbogaca, daje siłę. Nie wolno przywiązywać
się do wrośniętych w tkankę cudzych komórek, nawet własnych!
Oddziel, wyrzuć. Pozwól zdechnąć. Musi to pani zaakceptować,
nie ma pożytku z takich niedojebków. A zresztą, to by hipokryzja była
z pani strony, prawda? Po co to taką nieudałotę na siłę wbrew
wszystkiemu pasami bezpieczeństwa przypinać?
Nikt nie odwiedzi, nie wstanę już nigdy. Ociężały tyłek nie spełni
swych powinności.



Daniel Tomczyk

(04.11.2008)

Danielu, Twoje wiersze są mocne, a krótki dystans, na jaki się w nich decydujesz, doskonale oddaje uczucia, które pragniesz wyrazić. A jest co wyrażać: miłość, żal, gniew, pożądanie... I choć chwilami może za mało w nich elementów typowo poetyckich (brak metafor, niewielki udział wersyfikacji, ale za to bardzo umiejętne posługiwanie się elipsą...), to przesłany zestaw odbieram jako spójną, interesującą, a nade wszystko osobistą opowieść. To opowieść autentyczna, a jej autentyzm wyraża się między innymi w tym, że nie przebierasz w środkach - nie obchodzi Cię konwencja i masz w nosie, co pomyśli czytelnik. I właśnie ta odwaga najbardziej mi się podoba!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.


Daniel Tomczyk, "[bohaterów]"

na krawężniku
pod sklepem z wódką

wiosną
latem
czy też inną z czworga

siedzimy i leżąc
niszczymy ubrania
na które żeśmy cały miesiąc udawali

i zaczepiamy
tych o boga lepszych
co w pogardliwość nas trzymać zwyczajni

żeby im kurwa choć ta jedna niedziela
nie tylko rodzinnym
obiadem smakowała



Marta Pęczak

(04.11.2008)

Andrzeju, dziękuję za przesłanie mi wierszy córki. Piszesz, że Marta ma 14 lat. To niezwykłe, bo niektóre przemyślenia zawarte w jej tekstach są bardzo dojrzałe. Jestem również pod wrażeniem jej zaangażowania narracyjnego (dar snucia opowieści) i... humoru, ponieważ podczas lektury niejednokrotnie miałem okazję szeroko się uśmiechnąć. Tak było choćby w przypadku wiersza zaczynającego się od słów "Plotkarz to jest taki ktoś, kto z niczego robi coś" czy podczas czytania przezabawnej historii o serze, który bohaterowie usiłowali naprawić poprzez usunięcie z niego dziur.

Przede wszystkim chciałbym doradzić, aby młoda poetka rozwijała swój talent - jestem pewien, że jeśli Marta będzie wciąż czytała i pisała, doskonaląc swój warsztat, to za jakiś czas może się stać bardzo dobrą i uznawaną autorką. Póki co, zwróciłbym uwagę na rym i rytm, które chwilami wydają się świetne, ale czasami psują niestety ogólne wrażenie. Rym i rytm powinny być w wierszu środkiem, a nie celem. W wierszach traktujących o sprawach bardziej poważnych doradziłbym mniej rozbudowany opis. Bo o ile w przypadku wiersza satyrycznego długa historia nie przeszkadza, o tyle w wierszu poważnym może męczyć i nudzić. Druga sprawa (choć do tego prędzej czy później Marta dojdzie na pewno sama): wiersz nie powinien wyważać otwartych drzwi. Przykład: wiersz o teatrze (o tym, że życie to teatr). Teatr to jedna z największych figur poetyckich w historii literatury - temat podejmowany praktycznie przez każde pokolenie poetów co najmniej od czasów Shakespeare'a. Poeta, dojrzały poeta powinien wyjść z założenia, że czytelnik zna (choćby w pewnym stopniu) historię literatury. Jeśli więc autor pragnie podjąć temat tak znany i ograny, powinien to zrobić w twórczy sposób, a więc wnieść do literatury coś nowego. Polecam lekturę kilku współczesnych poetów, przede wszystkim Bohdana Zadury, Zbigniewa Macheja czy Dariusza Suski. Jestem przekonany, że Marta znajdzie w ich wierszach ciekawe źródło inspiracji. Andrzeju, życzę Marcie powodzenia! Wyczuwam talent, który powinien być rozwijany!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Łukasz Zatorski

(22.10.2008)

Łukaszu, interesujące te wiersze, a chwilami wręcz znakomite. Choć w wielu miejscach miałbym pewnie uwagi podobne do tych, którym udzielam innym młodym autorom próbujących swych sił w poezji rymowanej, to w Twoich wierszach udaje mi się znaleźć coś więcej: niepokój, niedopowiedzenie i jakąś tajemnicę, ukrytą w niebanalnych obrazach lub zestawieniach słów (np. „w obrys tych cieni. lecz my stoimy / jak wrota torii drzewo kamfory / to skóra, czucie. pytanie kim my, / wzdłuż których brzegów?”). Jedyne, przed czym chciałbym Cię może przestrzec, to szyk przestawny – gdybyś spróbował go ominąć, zwiększyłaby się chyba autentyczność przekazu w Twoich utworach. Może jeszcze rytm, który chwilami się łamie i odwraca uwagę od treści. Jeśli zaś chodzi o treść, czasami może zbyt szczegółowe są te opisy. Oczywiście szczegół świadczy o indywidualnym doświadczeniu rzeczywistości, ale nadmiar szczegółów może rozmyć obraz. Ogólnie biorąc – kierunek wydaje mi się dobry, bo modernistyczna tradycja odmienia się w Twoich wierszach jak „krater przecinka; hak zapytania / na brzegu ucha”. Gratuluję!

Pozdrawiam, Marcin Orliński.



Małgorzata Kaźmierczak

(22.10.2008)

Małgorzato, nie jestem pewien, co myśleć o tych wierszach. Mam wrażenie, że dopiero odkrywasz język, próbując wyrazić w nim swoje uczucia i przemyślenia. Pozbywanie się złudzeń, wewnętrzna przemiana – to na pewno ważne elementy w Twoim życiu. Ale obawiam się, że te wiersze do nich po prostu jeszcze nie dorastają. Może spróbowałabyś zrezygnować z rymu i bardziej powiedzieć coś od siebie? No właśnie – brakuje mi też w tych wierszach konkretu. Posługujesz się chyba figurami zbyt ogólnymi, które w zetknięciu ze sobą po prostu słabną lub rozmywają się.

Pozdrawiam, Marcin Orliński.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10