Te dwa łobuzy na fotce wyżej to moje króliczki beżowa Nesia i puchaty
Kapi. Kapi mieszka u mnie (albo ja u niego) od ponad dwóch lat ..jego
urodzinki datuje na 1 kwietnia 2001 roku. Jest moim pierwszym zwierzaczkiem,
wniósł do mojego życia wiele radości i zabawy. Przy nim nauczyłam
sie cierpliwości i tolerancji...( Kapiszonek nie umie korzytać z
kuwety :() Godzinami moge obserwować jego wybryki, śmieszne ósemki
dookoła nóg, wycieczki do pokoju brata i do sąsiadującej łazienki.
Jak saper rozminowywuje zabobkowany teren :D. Rozgłaskany maluszek
mruży zawsze rozkosznie oczka i zagryza ząbki. Podczas wyjazdów
na działke nie odstępuje mnie na krok jak mały piesek pokonuje grządki
za nogami swojej pańci.
Życie Kapusia staneło na głowie w czerwcu
2003 roku kiedy to zamieszkała z nami Nesia. Adoptowałam o rok młodszą
(05.2003) beżową samiczke rasy rex...Co sie wtedy działo ...mina
na minie..... nasz pokój stał sie jedną wielką kuwetą. Nesia wskakiwała
na klatke Kapusia i bobkowała mu na głowe. Samiec nie chciał być
dłużnym i lał pod jej klatke..cieżko było oddychać oparami ich rodzącego
sie uczucia. Pod koniec sierpnia 2003 roku poznały sie i zaakceptwały.
Nesiaczek bez żadnych oporów zamieniła swoje m70 na m100 Kapusia.
W niepokojących nią sytuacjach chowała sie za swoim "facetem". Maluszki
zaprzyjażniły sie i jak widać na zdjęciach, żyć bez siebie nie mogą.
Dzięki Nesi Kapi stał sie chyba najczystszym królczkiem na swiecie
..ale docenił starania swojej dziewczyny i szoruje ją równie dokładnie
Prawie cały czas tulą sie do siebie ...chyba dobrze im razem.
|