Pa
Dhi oznacza w języku polskim
"lekarstwo niczym nektar". Przyjęłam to tybetańskie imię, gdyż mówi ono
zarówno o moim stosunku do ludzi jak i narzędziach którymi się posługuję.
Jest wspaniałym patronem idei której jestem orędowniczką.
Jestem kobietą w średnim wieku, matką trojga dzieci, mężatką, współwłaścicielką psa i kota. Mieszkam w Warszawie.
Będąc ekonomistą z wykształcenia, matematykiem i psychologiem
z zamiłowania miałam szczęście trafić na Tarota. Traktuję go zarówno jako niezwykle przyjazne narzędzie jak i przyjaciela. Nie ma w tym oszołomstwa. Jest twarda logika, że skoro Tarot nauczył ( i nadal to czyni) mnie tak wiele, skoro tak często mi pomaga, to razem możemy ( bo chcemy i sprawia nam to wielką frajdę) pomagać innym.
Często korzystam również z doradztwa Run, wahadła czy kart geomantycznych ale Tarota darzę szczególnym sentymentem.
Nie ukrywam, że wrażliwość (a właściwie nadwrażliwość), intuicja i życzliwość dla innych (będąca zarówno moją cechą osobniczą jak i skutkiem wychowania w domu pełnym miłości) bardzo mi pomagają.
Naturalnym jest dzielenie się z otoczeniem tym co mamy najlepsze.
Dlatego właśnie proponuję Państwu możliwość zapoznania się z nami ( czyli z Tarotem i ze mną ). Mam nadzieję, że będzie to bardzo miła chwila w naszym życiu a jej efekty będą źródłem obopólnej radości.