malarze

Willem de Kooning 1904-1997

[Rozmiar: 9328 bajtów] Urodził się na początku wieku w Holandii, w wieku dwudziestu dwu lat przekracza Atlantyk po to, by „zobaczyć Amerykę". I tam, niejako wbrew sobie, przyczynia się do powstania ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Umiera w swej pracowni w East Hampton, w wieku dziewięćdziesięciu dwu lat, jako jeden z najważniejszych twórców sztuki XX wieku.
Willem Kooning przychodzi na świat 24 kwietnia 1904 roku w Rotterdamie — jednym z najprężniejszych wówczas miast holenderskich. Ojciec przyszłego malarza zajmuje się handlem winem i innymi napojami, matka zaś prowadzi bar w pobliżu portu. W roku 1909 rodzice małego Willema rozwodzą się. Początkowo chłopak mieszka z ojcem, później powierzony zostanie matce. W roku 19l6 młody Kooning rozpoczyna terminowanie w przedsiębiorstwie zajmującym się wystrojem wnętrz — Jan and Jaap Gidding. Jednocześnie zapisuje się na studia wieczorowe do rotterdamskiej Akademii Sztuk i Umiejętności. Uzyskuje tam ogólne wykształcenie akademickie oraz techniczne, sprowadzające się w głównej mierze do historii sztuki i rysunku z natury. Będąca pod wpływem teoretyków z ruchu De Stijl (głównie Theo van Doesburga i Mondriana) Akademia daje możliwość młodemu studentowi zapoznania się również z typografią oraz pracą w drewnie i w marmurze. Od profesorów Akademii usłyszy Kooning po raz pierwszy o bardzo wówczas cenionej w Holandii Szkole z Barbizon i naturalnie o ruchu De Stijl. Kooning nie myśli jeszcze wtedy o zostaniu malarzem. Tak się później wyrazi odnośnie tego okresu: „Kiedy byliśmy w Akademii, malując lub pracując nad wystrojem mieszkań by zarobić parę groszy, malarstwo jako takie zdawało się pozostawać poza sfera naszych zainteresowań. Było to zajęcie dla starych. Zaś idea wypełnionej farbami palety należała raczej do pomysłów dość idiotycznych. Bycie artystą współczesnym nie miało nic wspólnego z chęcią bycia malarzem". W roku 1920 Willem Kooning przerywa naukę i zostaje asystentem Bernarda Romeina, dyrektora artystycznego i projektanta dużego sklepu proponującego prace, jak i wyroby w stylu secesyjnym. Zajęcie to pozwala mu zarabiać na życie.
LATAJĄCY HOLENDER
W roku 1924 wraz z grupką kilku przyjaciół Kooning udaje się do Belgii, zwiedza kraj i tamtejsze muzea. Uczęszcza wówczas na wykłady do Akademii Królewskiej Sztuk Pięknych w Brukseli, na życie zaś zarabia drobnymi pracami w reklamie. W rok później jest już ponownie w Holandii, gdzie kończy studia i otrzymuje dyplom Sztuk i Technik rotterdamskiej Akademii. Przez pewien czas nie wie dokładnie co robić dalej. I nagle wpada na pomysł — „Przyszło mi do głowy, by ruszyć w kierunku Nowego Świata". Zaciąga się niebawem na płynący do Stanów Zjednoczonych statek. Znajomi marynarze załatwiają mu pracę przy sprzątaniu maszynowni transatlantyku. Powie później: „podczas tej pełnej przygód podróży muzy nie opuściły mnie ani na krok". 15 lipca 1926 roku, wraz z przyjacielem Leo Cohanem, Kooning schodzi na ląd amerykański w Newport News w Wirginii. Przede wszystkim musi się przyzwyczaić do nowych warunków. Początkowo Kooning zdaje się być raczej rozczarowany: „Tu gdzie mieszkam, to jakaś odmiana Holandii, płaski kraj podobny do tego, jaki dopiero co opuściłem. Po diabła pchałem się do tej Ameryki? (...) Nie pamiętam wieżowców, zniknęły we mgle. Wsiadłem więc na prom do Hoboken. Moi kumple marynarze znali pewien dom holenderski, zaprowadzili mnie więc do tego domu dla marynarzy, rodzaju pensjonatu rodzinnego. Właścicielka — dzięki Bogu — przez trzy tygodnie dawała mi wszystko na kredyt. Był to ładny, czysty dom. Bardzo mi się podobał". Kooning musiał najpierw poszukać pracy. Nie miał z tym kłopotu, gdyż w niecały tydzień po przyjeździe do Hoboken pracował już jako malarz pokojowy. Zarabia dziewięć dolarów dziennie, co jak na tamte czasy nie było tak źle i powoli zaczyna doceniać nowy kraj. W roku 1927 Willem Kooning przenosi się do Nowego Jorku, gdzie zamieszkuje w Greenwich Village przy 42-giej ulicy. Jego doświadczenie zawodowe staje się bogatsze z każdym dniem, pracuje bowiem jako cieśla, dekorator wystaw sklepowych oraz nielegalnych (jest to okres prohibicji) barów-dansingów. Spotyka też wtedy licznych artystów. Panująca w Greenwich Village atmosfera rozbudza jego młodzieńcze ambicje artystyczne. „Potrzebowałem dużo czasu by z niedzielnego malarza, który przez cały czas zajęty był inną pracą, stać się artystą godzinami skupionym na malowaniu i jedynie sporadycznie przyjmującym drobne prace. Nie była to jednak ewolucja, raczej nowe podejście psychologiczne... Polegało ono na powiedzeniu sobie — jestem artystą, który by zarobić na życie musi jednocześnie pracować na boku".
KRÓL W NOWYM JORKU
Nowy Jork to zaskakujące miasto. Kooning nie spodziewał się, że może tu spotkać aż tylu artystów. Albowiem z punktu widzenia holenderskiego imigranta, kulturowe i artystyczne wrzenie było cechą jedynie europejską. Dość szybko przyjdzie mu zmienić tę opinię — Kooning spotyka tu młodych, utalentowanych nowojorskich twórców. Podczas lata 1928 wWoodstock, wakacyjnej miejscowości amerykańskich artystów, Kooning poznaje malarzy abstrakcyjnych z grupy A.A.A. — American Abstract Artists. W dwa lata później, w roku 1930, ma miejsce brzemienne dla pracy Kooninga wydarzenie — poznaje amerykańskiego malarza pochodzenia armeńskiego, Arshile'a Gorky'ego (1904-1948). „Był on bardzo inteligentny, wprost niesamowicie — zauważy Kooning. — Widział dokładnie to, co trzeba. Intuicyjnie przeczuwałem, że ma rację. (...) Jego pracownia miała piękną atmosferę nieskazitelnej czystości. Jego praca wywarta na mnie duże wrażenie, rysunki, obrazy i ogromny stos pędzli... Używał więcej farb i wiedział o wiele więcej rzeczy niż inni. To tak jakbym przeczuwał coś, czego nie potrafiłem jeszcze usytuować i spotkałem potrzebną w takiej sytuacji osobę, a to, naturalnie, pociąga." Nowy Jork to również okazja, by odkryć mistrzów malarstwa współczesnego. Coraz bardziej ceni się tam sztukę nowoczesną, młody malarz może zatem podziwiać w nowojorskich galeriach i muzeach dzieła Klee, Matisse'a, Picassa. Wraz Gorky'm przemierza miasto oglądając wystawy i zwiedzając muzea. W połowie lat trzydziestych de Kooning (w roku 1937 artysta dorzuca do swojego nazwiska partykułę „de"), poszukując własnej drogi twórczej, wykonuje szereg niewielkich - zniszczonych następnie — obrazów abstrakcyjnych. Trudno jednak wówczas o nabywców. Stany Zjednoczone przeżywają bowiem wielki kryzys gospodarczy. De Kooning, jak każdy Amerykanin, odczuwa jego skutki. Wprowadzony przez Roosevelta program polityczny — New Deal, okaże się zbawczy dla artystów. Powołana zostaje bowiem Work Progress Administration (WPA), instytucja starająca się o zamówienia. Dzięki niej de Kooning, wraz z innymi twórcami, uczestniczy w wykonaniu malowideł ściennych w dwóch publicznych budynkach. Niepewna sytuacja finansowa nie zniechęca de Kooninga. Artysta nieustannie poznaje nowych malarzy i literatów. Jak sam się później wyrazi — „W równej mierze lubię przebywać w towarzystwie pisarzy, jak i innych artystów. Nie uważam by pisarze byli bardziej inteligentni czy elokwentni aniżeli plastycy, jednak rozmowy z nimi są bardzo stymulujące. Mógłbym nawet powiedzieć, iż niekiedy maluję ze słuchu, albowiem podczas rozmów z nimi, z użytych przez nich słów, w mych myślach wyłaniają się obrazy. Lubię wszędzie wetknąć nos, zarówno do literatury, sztuki czy muzyki". Muzyka towarzyszyć będzie również jakże ważnemu dla de Kooninga spotkaniu z Juliet Browner, która tak będzie je później wspominać: „Pracownia była duża, biała, a w niej gramofon i płyty. To tam po raz pierwszy usłyszałam 'Popołudnie fauna' Strawińskiego. Zaczęłam tańczyć. (...) Tak wyglądało nasze pierwsze spotkanie...". Ich przygoda potrwa kilka lat, aż do momentu, kiedy Juliet Browner opuści malarza, by wyjść za mąż za słynnego fotografa Man Raya (l890-1976). De Kooning poświęca niemało czasu na wykonywanie różnorodnych prac, zapewniających mu środki do życia. Wykonuje ilustracje do żurnali mody, dekoracje wnętrz itp. Malarz pozostaje dość bliski artystom z grupy A.A.A. Nigdy jednak do nich nie przystąpi, uważa bowiem, iż ruch ten jest zbyt dogmatyczny. W roku 1942 de Kooning odrzuca również propozycję wystawienia swych prac z okazji otwarcia galerii Peggy Guggenheim —Art of This Century. Wystawiający tam artyści są według niego zbyt bliscy surrealizmowi, z którym nie czuje się w żaden sposób związany. Szalejąca w Europie wojna sprawiła, iż w Nowym Jorku pojawiło się wielu artystów ze Starego Kontynentu, przeważnie surrealistów. W Stanach Zjednoczonych, wielbieni przez miejscowych malarzy — Ernst, Dali, Breton, a także Mondrian czy Duchamp przeżywają swój renesans. De Kooning pozostaje poza kręgiem ich wielbicieli. Weźmie jednak udział w organizowanej w roku 1943 przez nowojorską Bingou Gallery wystawie Twentieth Century Painting. Tego samym roku żeni się z Elaine Fried. W końcu zaczyna się o nim mówić. Museum of Modern Art prosi o fotografie jego prac. By udać się do biura, w którym ma mieć miejsce spotkanie, artysta kupuje przy wejściu bilet wstępu. Po miłej rozmowie malarz wraca do domu piechotą, nie ma już bowiem na bilet, by dojechać do domu na Carmine Street. Mimo problemów finansowych nie pozostaje jednak w cieniu. Jego pracą coraz bardziej interesują się właściciele galerii, krytycy i nowojorscy intelektualiści. W roku 1948 Egan Gallery organizuje pierwszą indywidualną wystawę Willema de Kooninga, który zaprezentuje głównie obrazy malowane bielą i czernią. Zostaje wtedy dostrzeżony przez liczącego się krytyka, Clementa Greenberga, który w artykule z 24 kwietnia kwalifikuje de Kooninga jako „malarza całkowicie abstrakcyjnego". Dwa lata później de Kooning wraz z Gorky'm i Jacksonem Pollockiem reprezentuje Museum of Modern Art na Biennale weneckim.
PODRÓŻE I UZNANIE
Obrazy de Kooninga zaczynają wreszcie trafiać do muzeów. Na początku lat pięćdziesiątych jego płótna kupuje nowojorskie Museum of Modern Art, a także Art Institute of Chicago. W oczach wielu znawców, Willem de Kooning jawi się jako najważniejszy reprezentant odnowy malarstwa amerykańskiego. Jednakże jego budząca tak wielki entuzjazm krytyki twórczość, bardzo często szokuje zwykłą publiczność. Ukończony w 1952 roku pierwszy obraz z cyklu Woman rozpętuje autentyczną burzę. Natomiast w Europie twórczość de Kooninga przyjęta zostaje dość ozięble i nie bez pewnej hipokryzji. Nic nie jest jednak w stanie powstrzymać malarza, który zdecydowanie — mimo rozgorzałej wokół niego polemiki — postępuje w raz wybranym kierunku, nie dając się zwieść ani przychylnym, ani tym bardziej negatywnym glosom krytyki. W roku 1956 przychodzi na świat córka malarza i Joan Ward — Lisa. Dwa lata później artysta przeprowadza się do dużej pracowni na Broadwayu. Pięćdziesięcioczteroletni malarz zaczyna podróżować. W 1958 udaje się do Wenecji, a w rok później przyjeżdża do Rzymu. Podróż ta zainspiruje de Kooninga do cyklu rysunków niebieskim tuszem, w których po raz pierwszy od roku 1955 pojawiają się formy anatomiczne. Cieszący się już uznaniem de Kooning zostaje w roku 1960 członkiem Akademii Sztuki i Literatury. Artysta nadal posiada obywatelstwo holenderskie. Amerykańskie przyznane mu zostanie dopiero w roku 1962. Coraz częściej myśli o przeprowadzce do East Hampton na Long Island. Od 1951 roku wszystkie lata spędza w tym mieście. W 1961 de Kooning umieszcza tam swoją pracownię. Powstaje ona według jego planów i ulega nieustannym transformacjom, tak jak i jego obrazy, ciągle modyfikowane. Powodem kolejnych zagranicznych podróży są coraz częstsze wystawy. W roku 1968 de Kooning pojawia się w Paryżu, a następnie w Holandii. Rok później malarz udaje się do Japonii, po czym przyjeżdża do Włoch. Między tymi podróżami artysta nie przestaje tworzyć. W połowie lat osiemdziesiątych de Kooning to jeden z najdroższych żyjących malarzy. Jego obrazy osiągają nieraz astronomiczne ceny. Oficjalnie malarz przestaje malować w roku 1984. Od czterech lat cierpi na chorobę Alzheimera. W roku 1989 jego stan jest na tyle poważny, że malarz nie jest już w stanie zarządzać swym majątkiem. Potwierdzi to decyzja Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. De Kooning żyć będzie jeszcze osiem lat. Umrze w wieku 92 lat, 19 marca 1997 w East Hampton.