malarze

Tadeusz Brzozowski 1918-1987

[Rozmiar: 9328 bajtów] Przyjaciele nazywali go Tadzio — bo miał w sobie coś z dziecka: duchowość mistyka łączył z fantazją komedianta, skłonność do żartów i staroświeckich psot z franciszkańską pobożnością. Brzozowski umiał bawić się sztuką, choć opowiadał o sprawach bolesnych i poważnych. Jego obrazy to „goła anatomia stanów psychicznych": piękna, kunsztowna w formie metafora cierpienia.
Tadeusz Brzozowski przychodzi na świat 1 listopada 19l8 roku we Lwowie, w czasie polsko-ukraińskich walk o miasto. Oficjalnie jest jeszcze obywatelem monarchii austro-węgierskiej. Tuż po jego urodzeniu rodzina przenosi się do Krakowa. Ojciec — Zbigniew Korab-Brzozowski jest kupcem i wywodzi się ze zbiedniatej polsko-litewskiej rodziny ziemiańskiej. Jego liczni przodkowie i antenaci pochodzą z rozmaitych narodów tworzących Cesarstwo. Wśród ciotek małego Tadeusza znajdziemy Czeszki, Chorwatki, Niemki, Węgierki i Austriaczki. Z kolei matka — Elżbieta z Koniewiczów — związana jest z lwowską burżuazją o kulturalno-artystycznych ambicjach. Długo po odzyskaniu niepodległości przez Rzeczypospolitą, w rodzinie Brzozowskich panuje specyficzny klimat skrzyżowania wielu kultur, wciąż żywa jest tradycja CK Austrii, legenda „Galicji i Lodomerii".
MYDLARSKI & BRZOZOWSKI
W Krakowie ojciec Tadeusza wraz ze wspólnikiem Robertem Mydlarskim otwiera przy ul. Szewskiej 4 sklep z wytworną konfekcją i galanterią: ,,R. Mydlarski & Z. Brzozowski. Magazyn Nowości dla Pań i Panów. Spółka z o.o." Sklep jest nieduży, ale elegancki i drogi, obaj właściciele jeżdżą regularnie do Wiednia i innych stolic po najnowsze modele garderoby — wyłącznie najlepszej jakości. „To wszystko ważne — napisze 70 lat później syn malarza—Jestem przekonany, że stąd przede wszystkim wywodzi się niezwykła dbałość ojca o technologiczną doskonałość obrazu, o 'trwałość towaru'". Dochody ze sklepu pozwalają na bezpieczną egzystencję rodziny, która powiększa się o młodszego syna Zbigniewa. Tymczasem Tadeusz zdradza coraz więcej talentów artystycznych — interesuje go teatr, a jego młodzieńczym próbom rysunkowym sekunduje brat matki, wuj Tadeusz Koniewicz, zdolny akwarelista związany z zakopiańskim środowiskiem artystycznym. Po zdaniu matury w 1936 roku, mimo sprzeciwu praktycznego ojca, Brzozowski rozpoczyna studia w krakowskiej ASP. Jego profesorami malarstwa są m.in. Ignacy Pieńkowski i Władysław Jarecki, lecz prawdziwą fascynacją Brzozowskiego staje się teatr. Bierze udział w studenckich spektaklach plenerowych, statystuje w Teatrze im. J. Słowackiego, a w eksperymentalnym Akademickim Teatrze Marionetek spotyka Tadeusza Kantora (1915-1990). Ta znajomość zaważy na całej jego artystycznej biografii.
RYPCIUM PYPCIUM
Na początku okupacji, w roku 1940 Niemcy powołują do życia Szkołę Rzemiosła Artystycznego, słynną Staadtliche Handwerker und Kunstgewerbeschule. Instytucja posiadająca oficjalnie status szkoły zawodowej staje się zakonspirowaną ASP. Brzozowski spotyka tu przyszłych członków Grupy Krakowskiej: Jerzego Nowosielskiego (ur. 1923), Kazimierza Mikulskiego (1918-1998), Mieczysława Porębskiego (ur.192l), Jerzego Skarzyńskiego (ur. 1924), a także Marka Rostworowskiego (1921-1996), który będzie wspominał pół wieku później: ,W koleżeńskim samouctwie tak zwanego wtedy malarstwa eksperymentalnego przewodzili: Kujawski, Nowosielski i właściwie odwiedzający nas tylko Kantor (...) Tadzio Brzozowski nakładał mgławice kolorów, a zapytywany, co ma wyjść z tego, odpowiadał: 'rypcium pypcium'. Za pomocą swoich technologicznych czarów — mieszanina kazeiny, jaja, terpentyny, oleju, nie wiadomo jeszcze czego — osiągał głęboki, dźwięczny kolor". W Kunstgewerbeschule uczą przedwojenni profesorzy ASP m.m. Jan Hopliński — specjalista od konserwacji, autor popularnego podręcznika „Farby i spoiwa malarskie". To on zarazi Brzozowskiego pasja do technologii i malarskiej „kuchni". Pod Jego kierunkiem młody malarz pieczołowicie odnawia zniszczone ikony, naśladuje starych mistrzów, ale i eksperymentuje, notuje wzory chemiczne, bada wzajemne oddziaływanie barwników. Dla siebie i na użytek przyjaciół-malarzy tłumaczy też słynną książkę Maxa Doernera o technikach malarskich. Odtąd na wszystkich etapach jego twórczość będzie się charakteryzować perfekcyjnym warsztatem i kunsztowną materią malarską. Po zamknięciu szkoły w 1942 roku Brzozowski zarabia na życie jako kreślarz, malarz ścienny i konserwator. Największą okupacyjną przygodą okazuje się jednak udział w Niezależnym Teatrze Tadeusza Kantora. Pierwszoplanowe role w „Balladynie" i „Powrocie Odysa", a także powojennym spektaklu „Godzien i Niegodni", postawią przed nim poważne pytanie o wybór dalszej drogi artystycznej: teatralnej lub malarskiej. Wśród wielu anegdot z tamtych lat zachowa się w pamięci środowiska i ta: kiedy wzruszony Leon Schiller gratuluje Brzozowskiemu roli Odysa słowami „Będzie pan wielkim aktorem", ten odpowiada: „Nie będę wielkim aktorem, bo będę wielkim malarzem..."
TO TU
Tuż po wojnie artysta kończy malarskie studia i w październiku 1945 roku uzyskuje dyplom. Równocześnie rozpoczyna pracę jako asystent w Katedrze Rysunku Odręcznego na Wydziale Architektury AGH, później Politechniki. Swoje obrazy wystawia z Grupą Młodych Plastyków, a później z Grupą Krakowską, której jest współzałożycielem. Pracownia Brzozowskiego przy ul. Floriańskiej (z surrealistyczną wizytówką na drzwiach głoszącą: TO TU) staje się ulubionym lokalem towarzyskim młodej krakowskiej awangardy. „Natchnione odbywały się w tej pracowni posiedzenia — wspomina Jacek Woźniakowski — Najlepiej pamiętam wieczór, kiedy Jan Józef Szczepański czytał (co? „Buty"?) i wieczory choreografii. Tadzio zaaferowany nalewał, częstował, a potem, przymuszony, objaśniał własne obrazy: 'Tu ci takie jedzie do góry, rozumisz, cieniutkie, pi pi pi, a tu pazur wyłazi z boku, to wcale nie pazur, tylko rondelek wisi na gwoździu, ale właściwie pazur...' (...) Niekiedy Tadzio wsuwał nogi w wąski worek, który mu dochodził aż po szyję, a drugi taki sam, równie krwawo pomalowany worek przywdziewał Jimmy i w tych workach zaczynali pląsy, jak jakieś stojące na ogonach wielkie gąsienice. Jimmy to był lektor literatury amerykańskiej, (...) nie mówił słowa po polsku, Tadzio słowa po angielsku, toteż pląsali do upadłego bez słów, a na zakończenie wywracali się na podłogę, krzycząc chórem: Nous sommes artistes!" (z franc. —Jesteśmy artyści) Druga połowa lat 40. to bardzo ciekawy, otwarty etap polskiej sztuki, pełen nadziei i poszukiwań. Także Brzozowski dużo maluje. Obok uproszczonej figuracji, zbliżonej — poprzez nostalgię i ciemny koloryt — do Tadeusza Makowskiego (1882-1932), tworzy równolegle kubizujące, abstrakcyjne przestrzenie o surrealnych tytułach. Jednak Wystawa Sztuki Nowoczesnej (1948/49), na której pokazuje Czkawkę chirurga i Pogrzeb rekina, jest ostatnią manifestacją awangardy przed okresem socrealizmu. Jeszcze w kilku obrazach Brzozowski podejmuje próbę „realizmu metaforycznego", po czym praktycznie na kilka lat zarzuca malarstwo sztalugowe. W tym czasie projektuje ilustracje do czasopism i realizuje — m.in. wraz z poślubioną w 1952 roku Barbarą Gawdzik — polichromie kościelne: w Głogówku, Godziszowie, Mogilanach i Imielnie. Wrodzona pogoda ducha, poczucie humoru, zmysł dystansu i głęboka religijność — pozwolą Brzozowskiemu przetrwać w miarę bezboleśnie lata stalinizmu. Także w przyszłości cechy te okażą się najskuteczniejszą bronią w konfrontacji z przeciwnościami losu.
POD TATRAMI
W połowie lat 50. rodzina Brzozowskich (z synem Wawrzyńcem, a niebawem i drugim synem Joachimem) osiada w Zakopanem. Odtąd „zimowa stolica Polski" staje się prawdziwą małą ojczyzną Tadeusza Brzozowskiego. Odchodzi z krakowskiej Politechniki i zaczyna uczyć w tzw. „Szkole Kenara", czyli zakopiańskiej Szkole Sztuk Plastycznych. Aktywnie włącza się też w życie lokalnej społeczności artystycznej, animuje wystawy, akcje i spotkania. To z jego inicjatywy organizowane są w Zakopanem „Salony Marcowe" — ogólnopolskie wystawy malarstwa i „Salony Lutowe" — przeglądy grafiki współczesnej. Jego pomysłem jest działająca w latach 60. zakopiańska Galeria Sztuki Współczesnej „Pegaz", a na początku lat 80. półoficjalna galeria w Atmie — Muzeum Karola Szymanowskiego. Artysta bierze udział w imprezach „Tatrzańskiej Jesieni", bywa jurorem „Przeglądu filmów o sztuce". Do jego pracowni pod Tatrami przyjeżdża coraz więcej krytyków i gości z kraju i ze świata. Zakopane lat 60. — miejsce międzynarodowych imprez sportowych — ma więcej kontaktów ze światem niż niejedna stolica kultury. Miasto przyciąga narciarzy i snobów, międzynarodowe gwiazdy i dyplomatów, Pracownia Brzozowskiego — najpierw w starej, góralskiej chałupie, po kilku latach na poddaszu bloku przy al. 3 Maja - staje się jedną z „lokalnych atrakcji", co niewątpliwie utrudnia pracę serdecznego i gościnnego gospodarza, ale przynosi także rozgłos jego sztuce. Zaczynają się pierwsze zagraniczne podróże i ekspozycje. W 1957 roku Brzozowski po raz pierwszy przekracza „żelazną kurtynę" i jedzie do Włoch; podczas podróży do Paryża w 1959 roku wiąże się z międzynarodowym ruchem PHASES. W tym samym roku wystawia na V Biennale w Sao Paulo, w 1962 roku na XXI Biennale w Wenecji, później na innych wielkich wystawach o zasięgu europejskim i światowym. Zaczyna sprzedawać obrazy za granicą, jedzie na pół roku do USA, potem do Brazylii — jednak z wszystkich zagranicznych podróży nieodmiennie wraca do Zakopanego. Gdy podczas pobytu we Francji wystąpi w filmie telewizyjnym „Pourquoi Paris" — jako jedyny z artystów, pytany, czy chciałby zostać w Paryżu na stałe, odpowiada, że nie: „Lubię Paryż, ale wolę moje Zakopane".
PONAD PODZIAŁAMI
Przez kilkadziesiąt lat ważnym rozdziałem twórczej aktywności artysty jest praca nauczycielska. Ogromny urok i wdzięk osobisty, łatwość kontaktów, zmysł społeczny — sprawiają, że Brzozowski wydaje się być urodzonym pedagogiem. Kochany przez studentów, szanowany przez kolegów, praktycznie nie ma wrogów. Lubi uczyć, choć wrodzona delikatność, życzliwość i brak umiejętności odmawiania, nieco utrudniają mu życie. Studentom imponuje jego otwartość i nadzwyczajna orientacja w sztuce aktualnej: ,,Fascynował wszystkich jako swego rodzaju czarodziej, jako mistrz, który nie wyciska piętna lecz porywa uczniów". Po kilku latach uczenia rysunku adeptów architektury, na kilkanaście lat wiąże się z Liceum Kenara, gdzie przez dwa lata pełni także funkcję dyrektora. W 1962 roku podejmuje pracę w PWSSP w Poznaniu, gdzie spędza tydzień w miesiącu przez 17 lat. Z Poznaniem zwiąże się emocjonalnie: tutaj w 1974 roku otworzy swoją największą za życia wystawę retrospektywną a poznańskie Muzeum Narodowe zgromadzi największą kolekcję jego obrazów. W roku 1979, dwa lata przed przejściem na emeryturę, Brzozowski obejmuje Katedrę Malarstwa w krakowskiej ASP. Jesienią roku 1981, w Zakopanem w willi na Antołówce, powstaje „galeria rodzinna" Brzozowskich. W latach 80. artysta maluje już niewiele, powstają w tym czasie sugestywne rysunki, projekty gobelinów dla Filharmonii Bydgoskiej, a także kostiumy i scenografia do „Wielkiego Teatru Świata" Calderona dla Teatru im. S.I. Witkiewicza w Zakopanem. Brzozowski sporo podróżuje —w 1984 roku jedzie do USA w związku z przyznaniem prestiżowej Nagrody Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego; wiosną 1987 roku na zaproszenie OO. Pallotynów jedzie na miesiąc do Rzymu. 13 kwietnia, w Wielki Poniedziałek, po nagłym zasłabnięciu na ulicy umiera w Szpitalu Ducha Świętego na zawał serca. Jego pogrzeb na Nowym Cmentarzu w Zakopanem staje się wielką manifestacją świata kultury, ale i rzadkim w trudnych latach osiemdziesiątych spotkaniem „ponad podziałami", także politycznymi. Dobroć i mądry dystans zmarłego raz jeszcze łączy skłócone i obolałe środowisko artystyczne. „Potrzebował ludzi — napisze w artykule pośmiertnym w Tygodniku Powszechnym Stanisław Rodziński — ludzie lgnęli do niego. (...) On cierpliwie znosił wszystkich. Uśmiechał się i prawił komplementy. Ale wyobrażam sobie, jak bardzo tęsknił do momentu, gdy wszyscy już pójdą sobie z Panem Bogiem (nie wysłałby przecież nikogo do diabła), a on zacznie malować."