architekci

Gianlorenzo Bernini 1598-1680

Czołowa osobistość rzymskiego baroku. Podobnie jak Michał Anioł, zajmował się początkowo głównie rzeźbą, ale zdradzał równie genialne uzdolnienia w dziedzinie malarstwa, poezji i architektury. Urodzony w Neapolu, jako syn neapolitanki i mało znaczącego manierystycznego rzeźbiarza florenckiego - Pietra Berniniego. Ok. 1605 rodzina Berninich osiadła w Rzymie, z którym Gianlorenzo związał całą twórczą część życia, odciskając na nim tak silne piętno swej osobowości i swej artystycznej wizji, jakiego nie udało by się stwierdzić nigdzie indziej. Jego budowle i rzeźby odzwierciedlają znakomicie okazałość, dynamikę i emocjonalizm okresu kontrreformacji. Bernini zyskał sławę jako rzeźbiarz już w wieku dwudziestu lat, jednak jego długa i pełna sukcesów kariera architekta rozpoczęła się dopiero po wyborze papieża Urbana VIII (Barberiniego) w 1623. Sześć lat później powierzono Berniniemu kierownictwo budowy bazyliki św. Piotra. Większość jego najważniejszych budowli należy do okresu środkowego, związanego z pontyfikatem Aleksandra VII (Chigi, 1655-67). Sława Berniniego była już tak wielka, że Ludwik XIV zaprosił go do Paryża, w celu przebudowy Luwru. W odróżnieniu od swego przewrażliwionego rywala, Borrominiego, Bernini był zrównoważony, o ekstrawertycznym temperamencie, gładki i pewny siebie. Odznaczał się przy tym głęboką religijnością, był gorącym zwolennikiem nauk jezuitów i sam odbywał regularnie duchowe ćwiczenia zalecane przez św. Ignacego. Łączył w sobie w wyjątkowy sposób rewolucyjny geniusz artystyczny z organizacyjnymi zdolnościami człowieka interesu. Jego pierwszymi zamówieniami były: odnowienie kościoła Sta Bibiana i baldachim w bazylice św. Piotra. Choć interesujący jako eksperyment, kościół Sta Bibiana zdradza brak charakterystycznej dla Berniniego pewności projektu, natomiast baldachim (1624-33), ustawiony pod kopułą Anioła Michała, pośrodku bazyliki, wyróżnia się śmiałą fantazją. Ze swymi gigantycznymi, spiralnymi kolumnami z brązu, wolutami i dynamicznymi rzeźbami to wspaniałe arcydzieło staje się prawdziwym symbolem epoki - jej dążenia do okazałości, przepychu i braku umiarkowania. Wprowadzając motyw spiralnych kolumn, które znajdowały się w bazylice Konstantyna i zgodnie z tradycją miały być również w świątyni jerozolimskiej, Bernini święcił ciągłość Kościoła i jego triumf nad reformacją. Nastąpiły liczne nowe zamówienia: fasada i klatka schodowa Pallazzo Barberini, przekształcenie Porta del Popolo, kaplica Cornaro w Sta Maria della Vittoria. W tej ostatniej, barwne marmury, złożone efekty perspektywiczne, oświetlenie i scenograficzna iluzja podkreślają dramatyczną ekspresję jego marmurowej rzeźby - Ekstaza św. Teresy - ulokowanej za łukiem proscenium, w górnej części ołtarza. Swe umiejętności w dziedzinie budowy kościołów Bernini mógł sprawdzić dopiero w wieku sześćdziesięciu lat - najpierw w Castelgandolfo (1658-61), później w Ariccia (1662-64) i wreszcie, w najdoskonalszy sposób, w S. Andrea al Quirinale w Rzymie, który w pełni realizuje jego koncepcję jednorodnej oprawy architektonicznej religijnego misterium, które obrazuje dekoracja rzeźbiarska. Z jego dwóch wielkich budowli świeckich wzniesionych w Rzymie - Palazzo di Montecitorio (od 1650) i Palazzo Odescalchi (od 1664), ten drugi jest znacznie ważniejszy. Zrywa on zdecydowanie z tradycją rzymską: bogato artykułowaną część centralną dzielą na siedem przęseł wielkie pilastry z kompozytowymi kapitelami, trójprzęsłowe, rustykowane skrzydła są cofnięte. Pałac ten wywarł wielki wpływ i był wzorem dla rezydencji szlacheckich w całej Europie. Niestety, późniejsze zmiany i rozbudowy zniszczyły kompozycję budowli. Skłonność Berniniego do monumentalności i kolosalności odzwierciedliła się najpełniej w założeniu Piazza di S. Pietro (od 1656). Koncepcja przestrzenna placu jest niezwykle prosta i niezwykle oryginalna: olbrzymi owal otoczony kolumnadami, w których wolno stojące kolumny dźwigają proste belkowanie. Takie rozwiązanie nie tylko łagodzi błędy fasady Maderny, sprawiając wrażenie, że jest ona wyższa, ale w bardzo przekonywający sposób tworzy wrażenie godności, wielkości i majestatycznego spokoju "Matki kościołów". Sam Bernini porównywał swe kolumnady do matczynych ramion Kościoła, "które obejmują katolików by umocnić ich w wierze". Plac miał być zamknięty trzecim segmentem kolumnady, który niestety nigdy nie został zbudowany, a zamierzony efekt niespodzianki i podniecenia, jaki miał spotykać widza przy przechodzeniu przez ganek, został bezmyślnie zniszczony przez przebicie szerokiej via della Concilazione. Wolno stojące kolumnady placu były często naśladowane, od Greenwich po Petersburg. Ostatnie dzieło Berniniego - Scala Regia w Watykanie (1663-66) zawiera wszystkie elementy jego stylu: wyczucie skali i ruchu, umiejętność przekształcenia niekorzystnej sytuacji w zaletę, mistrzostwo efektów scenicznych (iluzje optyczne, chwyty perspektywiczne, ukryte źródła światła) oraz znakomite wykorzystanie rzeźby dla udramatyzowania najważniejszych punktów kompozycji. Tu właśnie Bernini osiągnął barokową syntezę sztuki.