Dogoterapia -

Pierwszy pies z "Lizanii" mający stać się
dogoterapeutą
- Le Chocoalat Au Lait (Roro).
Trzymamy kciuki za pozytywne ukończenie
szkolenia i życzymy dużo cierpliwości w wykonywaniu bardzo ciężkiej i
odpowiedzialnej pracy jaką jest przynoszenie ulgi i radości dzieciom.
ewab i Lizania
Od lat przyglądamy się rosnącemu
zainteresowaniu dotyczącemu współpracy zwierząt w leczeniu ludzi cierpiących na rozmaite schorzenia. Początkowo
trafialiśmy na artykuły dotyczące hipoterapii (kontakt chorego z koniem),
następnie poznaliśmy wspaniałych ludzi, którzy znaleźli sposób na zwiększenie
możliwości dotarcia do potrzebujących z odpowiednim zwierzęciem - psem ! Po
rozmowach z założycielami fundacji Ama Canem - Jolą i Andrzejem Niedzielskimi za
cel postawiliśmy sobie propagowanie idei pomocy ludziom poprzez kontakt z psami
!
Za ich zgodą zamieszczamy informacje o historii oraz
potężnym znaczeniu jakie ma dla ludzi DOGOTERAPIA.
Dogoterapia i jej skrócona
historia.
Wywodzi się z zooterapii, której pierwsze próby wprowadzenia jako
wspomagania leczenia ludzi psychicznie chorych z pomocą zwierząt datują
się na koniec XVIII w. W Anglii prowadzony był przez kwarków zakład dla
psychicznie chorych kierował nim William Tuke. Zakład położny z dala od
miasta, posiadał ogród, w którym hodowano małe zwierzęta, a opiekę nad
nimi powierzono pacjentom. W.Tuke dzięki swym metodom odniósł duży
sukces. Pomimo to terapię z pomocą zwierząt uznano za "nienaukową". Tuke
został wyśmiany a jego metoda popadła w zapomnienie. Lecz 100 lat
później powstał również w Anglii zakład Bethel, w którym podjęto terapie
Tuke i zastosowano ją w praktyce. Pielęgnacje psów, kotów i innych
zwierząt służących człowiekowi powierzono chorym. Praca ze zwierzętami
była częścią składową ogólnej terapii. Rok 1942 był przełomem dla Stanów
Zjednoczonych stworzono tam ośrodek o nazwie Army Air Force Convalescent
Hospital. Przeznaczeniem szpitala było leczenie żołnierzy powracających
z frontu. Urazy psychiczne, których doznali na froncie były leczone
różnymi formami terapii, jedną z nich była praca na farmie gdzie
hodowano zwierzęta użytkowe. Pielęgnacja zwierząt stanowiła ważną część
kuracji i równorzędną z innymi powszechnie uznawanymi formami terapii,
również w tym ośrodku odniesiono duży sukces. Niestety, z żadnego ze
wspomnianych ośrodków doświadczenia nie zostały udokumentowane w sposób
naukowy. W 42 informacjach opisano jak pozytywne było oddziaływanie
zwierząt na pacjentów, ale przyczyny nie były badane. Doświadczenia tych
ośrodków wzbudziły zaciekawienie środowiska medycznego zaczęto na
poważnie interesować się znaczeniem zwierząt w terapii. Jednym z
pierwszych psychiatrów, który zainteresował się tym tematem był
amerykański psychoterapeuta Boris Levinson. A skłonił go do tego
przypadek. Dzięki swojemu psu wyleczył chorego chłopca, któremu lekarze
nie dawali szans i skierowali do szpitala psychiatrycznego. Pies o
imieniu Jingles uratował chłopca przed izolacją w zakładzie zamkniętym.
Levinson skierował swą pracę psychiatryczną w tym kierunku.
Doświadczenia opisał w książkach i artykułach, dzięki którym zyskał
światową sławę. Równie ważne doświadczenia na tym polu przeprowadziło
małżeństwo Amerykańskich psychologów Corsonów. I tu zadziałał przypadek
sprowadzili psy do kliniki w celu badania stresu o podłożu emocjonalnym
jako zaburzeń psychicznych. Wybrali psy dla tego, że przejawiają
różnorodność reakcji uczuciowych analogicznych ludzkim. Lecz tego nie
zrealizowali. Ich badania poszły w zupełnie innym kierunku, a tylko,
dlatego że chorzy pacjenci zaczęli przejawiać tak duże zainteresowanie
psami, że skierowali swe doświadczenie na inny tor. Nie będę opisywać
poszczególnych przypadków pacjentów, choć są bardzo ciekawe. W każdym
razie do badań zostało wytypowanych 50 pacjentów,z których żaden nie
reagował na inne formy terapii. Z tych 50 pacjentów tylko 3 nie poddało
się tej formie terapii. W obecnej chwili ośrodki zajmujące się tą formą
terapii są niemalże na całym świecie. Tak w paru zdaniach można opisać
historię dogoterapii, powiecie no a Polska. W Polsce zajmują się tą
formą terapii Fundacje utworzone przez osoby prywatne chcące ją
przybliżyć i zaadaptować do Polskich warunków. Osobą, której
zawdzięczamy obecne określenie DOGOTERAPIA jest Maria Czerwińska, która
wymyśliła to określenie dla potrzeb mediów, dodam, że ta forma występuje
tylko w Polsce, choć nie brzmi po polsku. Od 2000r. powstało w Polsce
wiele fundacji mających na celu pomoc w terapii psychoruchowej osób
niepełnosprawnych. Wymienię tylko te, które działają prężnie i odnoszą
sukcesy, "Ama Canem", "Dogtor", "CZE-NE-KA", "Cane Pro Humano", "Właśnie
tak". 21 stycznia 2005 r. został zarejestrowany Polski Związek
Dogoterapii, Fundacja, którą stworzyliśmy wspólnie z przyjaciółmi "Ama
Canem", faktycznie powstała w 2003r. Podwalinami pod nią były dwie nasze
suki Golden Retriever "Lady", oraz Flat Coated Retriever "Duka", które
swoją prace w dogoterapii zaczęły w 2002 r. Z czasem dołączyły do nas
inne czworonogi i ich właściciele. Nie mogłabym pominąć psów, które są
wypożyczone i mieszkają w moim domu. O Goldenach napisano wiele, ale
nikt do tej pory nie pisał o Flatach pracujących w dogoterapii. Uczenie
ich to sama przyjemność, delikatność w stosunku do dzieci to miód na
serce. Opowiem dwie historie, są prawdziwe, związane z pracą Flatki Duki
w dogoterapii. Imiona osób zostały zmienione. Tomek mężczyzna lat 40
autystyk, był agresywny dla otoczenia bił rówieśników swojej grupie
zajęciowej i niejednokrotnie dostało się rodzicom. W roku 2003 Duka
weszła na zajęcia do ośrodka dla osób autystycznych. Jedną z tych osób
był Tomek na efekty nie trzeba było długo czekać, efekt końcowy
przeszedł nie tylko nasze oczekiwania nie dość, że przestał lać
wszystkich to zaczął się uśmiechać. Łukasz, gdy zaczynaliśmy z nim pracę
miał pięć lat, po raz pierwszy w życiu widziałam dziecko, które tak boi
się psa. Kiedy my wchodziliśmy drzwiami on jak małpka wspinał się po
terapeutce i wychodził przez okno, towarzyszył temu krzyk o tak wysokich
dźwiękach, że nie da się ich opisać. Wyobraźcie sobie teraz to dziecko
na ulicy, kiedy zobaczy psa ucieka gdzie oczy go poniosą, więc nie
wychodził na ulicę. Po 4 miesiącach pracy, Łukasz przestał się bać i
krzyczeć, lecz w to miejsce pojawiła się agresja w stosunku do Duki, ile
razów i kopnięć wyłapałam wspólnie z terapeutką Łukasza już nie
pamiętam, i dobrze, w krótkim odstępie czasu Łukasz zrozumiał, że to
zachowanie powoduje unikanie Go przez psa. Na szczęście ciekawość była
silniejsza i po 8 miesiącach pracy mogłam powiedzieć, że wspólnie z
Łukaszem zrobiliśmy stumilowy krok. Był rok 2004 a mama Łukasza mogła z
nim spacerować bez lęku po ulicach. Aktualnie sytuacja wygląda tak,
wchodzi Duka a Łukasz odkłada zabawki na miejsce i siada lub kładzie się
na podłodze, aby móc pobawić się z Duką w masowanie brzucha (Duka robi
masaż językiem) i szukanie smakołyków ukrytych w ubraniu Łukasza. Tak
pisać mogłabym długo tych dwoje to nie są odosobnione przypadki, zdarza
się, że opowiadam różne historie o dzieciach, z którymi pracujemy i
widzę jak ludzie kiwają z powątpiewaniem głową, a kiedy widzą, jaki
wpływ na dzieci mają psy mówią, że to cud. A ja odpowiadam to nie cud to
chęć kontaktu z naturą. Zdarza się, że Duka nie jest w stanie pomóc tak
było w szpitalu na oddziale onkologicznym, ale żyjemy z tą myślą, że
zanieśliśmy ten jeden uśmiech więcej. Pisze było, bo w szpitalu pracuje
nowa ekipa również z Flatką i Labradorami. W chwili obecnej w "Ama Canem"
pracuje "na pełen etat" 5 Flatów, które bez problemów przeszły egzaminy
kwalifikacyjne. Naprawdę ważne jest skąd pochodzą i jak wychowywani byli
ich rodzice i one. Na zakończenie przestrzegam każdy pies powinien być
odpowiednio przeszkolony, a opiekun powinien posiadać wiedzę na temat
chorób, z którymi pracuje.
Prawa autorskie są zastrzeżone, nie wolno publikować ani wykorzystywać
bez wiedzy autora.
B.J.Niedzielska
|