Najlepiej jednak używać szpinak paczkowany mrożony. Odłamany kawałek położyć na sitku, po rozmrożeniu dobrze wypłukać i sparzyć.
Ze względu na szczawiany jakie znajdują się w szpinaku nie należy dawać zbyt często.
Drugi sposób - Basi ze Szczecina:
Ja robię tak; kupuję tarty szpinak zamrożony, biorę
kawałek i trę taką kostkę jeszcze raz na tarce - wtedy jest już
drobniusieńki, daję tę miazgę na sitko do herbaty - z maleńkimi oczkami tak,
że szpinak nie przelatuje i płuczę pod letnią wodą, żeby usunąć tą z lodu.
Następnie miazgę rozkładam cieniutką (ważne żeby jak najcieńszą) warstwą na
płaskim kamieniu i suszę - latem na słoneczku, a jak jest zimno i pochmurnie
to w piekarniku, ale tylko w ten sposób, że nagrzewam go wcześniej gdzieś do
góra 120 stopni, wkładam mój kamyczek i wyłączam żeby temperatura spadała bo
inaczej szpinaczek się spiecze;)). Zauważyłam, że tak suszony szpinak o wiele
lepiej przylega do kamienia niż ten ze słońca. Tak przygotowany szpinak
wzbogacam jeszcze witaminkami. Moje zbrojniki za tym wprost przepadają -
wykarmiłam w ten sposób narybek a i dorosłe aż machają ogonkami jak widzą,
że wkładam do baniaczka "zielony kamyczek":))). Jak dasz naprawdę cieniutką
warstwę tej papki to ona świetnie przylgnie, rybcie będą sobie ją skrobać i
nie będzie zanieczyszczać wody.