pozytyw
Strona domowa Adama Drzewieckiego
negatyw
Locations of visitors to this page

Pośród mnogości wszystkiego wokół czasem trudno odpowiedzieć sobie na pytanie: co najbardziej cenię?

Listy przebojów

Raz na jakiś czas słyszę od osoby, z którą właśnie rozmawiam, pytanie pokroju: jaka jest twoja ulubiona płyta? Jaki jest twój ulubiony film? Tego typu pytania można oczywiście mnożyć. Odpowiedź na nie jest tym trudniejsza, im bardziej dana dziedzina jest człowiekowi bliska. No bo jak można wybrać spośród kilkudziesięciu płyt, stojących na półce tę jedną, ulubioną, gdy niemal z każdą wiążą się jakieś żywe wspomnienia? Postanowiłem więc, dla samego siebie oraz wszystkich Zainteresowanych zbadać, co jest mi najbliższe i dlaczego, aby nie zostać zaskoczonym pytaniem po raz kolejny.


Muzyka - komercyjna

Postanowiłem listę ulubionych albumów podzielić na dwie części. W swojej autobiografii Pan raczy żartować, Panie Feynman! Richard Feynman, fizyk amerykański, napisał, że sprzedaje się rysunek nie po to, żeby zarobić, ale żeby mieć pewność, iż znajdzie się on w domu kogoś, kto naprawdę chce go mieć. Nie wiem, czy to nie jest zbytni idealizm, ale faktem jest, że jeśli coś kosztuje, decyzja nabycia jest rozważana dokładniej i bardziej się ceni nabyte dobro. Tak więc zacznę od płyt, za które wyłożyłem kiedyś "żywą gotówkę" na stół.

LP Album Dlaczego?
1 Alicia Keys, "As I am"

My soul has returned so I call it a lesson learned
Another lesson learned.

Zobaczyłem Ją pierwszy raz w którejś z muzycznych telewizji, mniej więcej w roku 2001. Pop-papki zrobiło się już tyle w mediach, że powoli przechodziłem na słuchanie niemal wyłącznie zawartości własnej fonoteki. Na tym tle Była jak objawienie: Dziewczyna, która potrafiła połączyć we wdzięczny sposób soul z "młodymi rytmami". Potem było już tylko lepiej... więc wciąż Jej słucham. Ulubiony utwór: Lesson learned.

2 Depeche Mode, "Violator"

Let me take you on the trip around the world and back.

Różnie toczyły się koleje zespołu Depeche Mode. Wystartowali od czegoś bliskiego twórczości boysbandów, potem dojrzeli, a w końcu udali się w stronę muzyki alternatywnej. Violator to płyta dojrzała, lecz nie przekombinowana, którą można śmiało polecić każdemu. Zetknąłem się z nią po raz pierwszy u schyłku mojej nauki w szkole podstawowej. Warto dać się Im zabrać na wycieczkę dookoła świata i z powrotem. Ulubiony utwór: Halo.

3 Anggun, "Luminescence"

Live each moment
Once upon a time.

Anggun pochodzi z Indonezji, po sukcesie w swoich rodzinnych stronach Ruszyła w świat. Urzekła mnie w 1997 roku wideoklipem do największego z Jej przebojów, Snow on the Sahara (do zobaczenia tutaj). W roku 2005 Powróciła z bardzo dobrym albumem Luminescence. Jest to jeden z moich ulubionych albumów do słuchania podczas spacerów. Ulubiony utwór: Devil in my mind.

4 Dido, "No angel"

And I want to thank you for giving me the best day of my life.

Nikt, tak jak Ona, nie stworzył popularnej płyty, która bez zbytniego zadęcia, w prostych słowach potrafiła oddać zwyczajne, ludzkie emocje, jakich doświadczamy (bądź chcielibyśmy doświadczać) codziennie. Ten album był moim ulubionym towarzyszem podczas przejażdżek rowerowych wiosną 2001 roku, u schyłku czwartego roku studiów. Ulubiony utwór: I'm no angel.

5 Katie Melua, "Piece By Piece"

Cause the line between wrong and right is the width of the thread from the spider's web.

Długo się do Niej przekonywałem. Kompletnie "nie trafiał" do mnie utwór za którym ludzie szaleli, Nine million bicycles. Trochę z przekory postanowiłem jednak dać Jej szansę i przesłuchać w sklepie całą płytę, a nie tylko singla promocyjnego. No i tu wpadłem, Uwiodła mnie bez reszty swoim głosem. Z biegiem czasu, "kawałek po kawałku", zakopałem nawet topór wojenny z Nine million bicycles. Ulubiony utwór: Spider's Web.

6 Beverley Craven, "Beverley Craven"

How can you be so far away lying by my side?

Kobieta przez wielkie K, po prostu nie umiem powiedzieć o Niej inaczej, wszystko inne, co przychodzi mi do głowy, nie ma odpowiedniej siły wyrazu. Ten album to najpiękniejszy hymn, wychwalający Kobiecość, jaki kiedykolwiek w życiu słyszałem. Pozycja obowiązkowa! Ulubiony utwór: Holding on.

7 Joss Stone, "Mind, Body & Soul"

I wish I had a crystal ball to see what the future holds
But we don't know how the story ends 'till it's all been told.

Przy Niej chce się powiedzieć: młodość górą! Młoda dziewczyna o świetnym głosie, śpiewająca interesujące, mądre piosenki, które niejednokrotnie Sama pisze, czerpiąc przy tym pełnymi garściami z muzyki soul, która kojarzy się przede wszystkim z doświadczonymi, czarnoskórymi wokalistami. A tu nic z tego: Joss w momencie nagrywania tego albumu Była jeszcze nastolatką, pochodzącą z  Wielkiej Brytanii. Ulubiony utwór: Security.

8 Diana Krall, "The Girl in the Other Room"

Is the kindness we count upon hidden in everyone?

Zachwyciłem się Nią po raz pierwszy w radiowej Trójce u Marcina Kydryńskiego, słuchając właśnie tego albumu. Było to mniej więcej w momencie jego premiery wiosną 2004 roku. Zmysłowy głos Diany uwodzi, kusi... Warto się oddać choć na chwilę temu wrażeniu. Ulubiony utwór: Narrow daylight.

9 Krzysztof Kiljański, "In The Room"

Świat szybki jak młody wiatr pędzi co tchu
I nie ma czasu na miłość już.

Płyty z męską ścieżką wokalną stanowią w mojej fonotece zdecydowaną mniejszość. Tak już mam, wbrew męskiej przypadłości bycia wzrokowcem, moja fascynacja Kobietami przejawia się również w tym, że uwielbiam Ich słuchać. A tu trafił się Rodzynek wypromowany przez Kayah. Album In The Room jest również jedną z zaledwie kilku płyt polskich wykonawców, jakie kupiłem na przestrzeni ostatniej dekady. Wyciągnięcie wniosków pozostawiam Tobie, Czytelniku. Ulubiony utwór: Prócz Ciebie, Nic.

10 Andreas Vollenweider, "Caverna Magica (...Under The Tree - In The Cave...)"

Doświadczenie pokazało, że do twórczości Andreasa Vollenweidera mam stosunek bardzo ambiwalentny: ten album pokochałem, i to od pierwszego usłyszenia (w radio w wieku kilku lat...), czego nie mogę powiedzieć o żadnej innej Jego płycie, której miałem okazję słuchać. Niemniej jednak serdecznie polecam wysłuchanie Caverna Magica. Ulubiony utwór: Con Chiglia.

Powrót na górę strony

Muzyka - Jamendo

Poprzednia lista dotyczyła komercyjnych albumów z muzyką. Pracują nad nimi sztaby fachowców, którzy chcą i muszą mieć za co żyć. Ale są też twórcy, którzy chcą podzielić się sobą poprzez udostępnienie swoich utworów bezpłatnie, z różnych przyczyn. Powiada się, że najpiękniejsze rzeczy w życiu dostaje się za darmo. Na pewno dotyczy to Miłości, Przyjaźni, Piękna - ani nam się nie należą, ani, prawdę powiedziawszy, na nie nie zasługujemy - są nam po prostu dane w darze.

Trochę piękna, ukrytego w dźwiękach, z pewnością można znaleźć na Jamendo, stronie z muzyką na licencjach Creative Commons. Poniżej prezentuję garść moich ulubionych albumów muzycznych z tej strony. Głowną zasada na tej liście jest następująca: każdy Autor pojawia się na niej tylko raz; jeśli na Jamendo jest dostępne więcej albumów danego Wykonawcy, wartych zauważenia, to w części, zawierającej uzasadnienie mojego wyboru (kolumna "Dlaczego?") można znaleźć odnośnik do jego strony. Jeśli album z listy Cię zaintrygował, możesz poszukać innych dokonań wybranego autora, korzystając z podanego odnośnika.

Jeszcze jedna sprawa. Poniższa lista oparta jest o założenie, że każdy z albumów jest obecnie dostępny na Jamendo, żebyś Mógł go w każdej chwili posłuchać i pobrać. Jednakże autorzy mogą usunąć album z tego serwisu w dowolnej chwili, często dzieje się tak w sytuacji, gdy udało się umieścić album w płatnym serwisie z muzyką. Nie zawsze zauważę na czas brak albumu z listy na Jamendo. Jeśli Wiesz o tym, że któryś link na poniższej liście jest nieaktualny, Daj mi znać, adres e-mail jest na stronie Kontakt.

LP Album Dlaczego?
1 Adam Certamen Bownik, "Signs"

W zasadzie za uzasadnienie mogłoby wystarczyć zdanie: Bo jest na tym albumie Nordic Point, ale to trochę bardziej skomplikowane, poza tym dwa pozostałe utwory na tym albumie też są wspaniałe. Ten album pojawił się w moim życiu wtedy, gdy odchodziła z niego moja Mama, w grudniu 2006 roku. Więcej albumów autorstwa Adama Certamena Bownika można znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: Nordic point.

2 Roger Subirana Mata, "Shedneryan"

"Shedneryan" to nazwa wybrana dla pozytywki, która znajduje się na okładce albumu. Pozytywka musiała dużo podróżować, bo na tym albumie pełno jest odniesień do różnych stylów muzycznych - moimi ulubionymi są tematy w stylistyce Bliskiego Wschodu - i bardzo różnorodne instrumentarium, którym Roger tworzy nastroje zmieniające się jak w kalejdoskopie. Album jest pomyślany jako ciągła godzina muzyki, lecz składa się z 38 (!!) fragmentów, wydanie na Jamendo grupuje je w cztery części całego albumu. To jest po prostu zachwycająca muzyka, godzinna uczta dla wyobraźni! Więcej albumów Rogera można znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: bardzo lubię fragment trzeciej części, z  grubsza od drugiej do piątej minuty odtwarzania.

3 Hungry Lucy, "To kill a king"

Behind the wall
There is a boy
I've tried to reach
For many years

Duet Hungry Lucy tworzy muzykę, która hipnotyzuje i nie daje się łatwo zaszufladkować. Czasem ich dźwięki brzmią mrocznie, czasem niemal balladowo, ale nie sposób się od nich oderwać. Głos wokalistki Christy Belle zdaje się być kolejnym instrumentem, nieodmiennie przyciągającym słuchacza niezależnie od tego, że czasem śpiewa głosem przywodzącym na myśl wyznanie miłosne, a czasem krzyk rozpaczy nad gruzami pokonanego starożytnego miasta. Na uwagę zasługują też ich niebanalne teksty piosenek. Więcej albumów ich autorstwa można znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: To kill a king.

4 Walter Mazzaccaro, "Horizon"

Muzyka Waltera Mazzaccaro to moje odkrycie muzyczne jesieni 2010 roku. Przyznaję, długo przebijał mi się do świadomości, ale jak już się zachwyciłem, to na dobre. Trudno odmówić wdzięku tym dźwiękom, poza tym Walter bardzo umiejętnie miesza style, gatunki i pomysły na to, jak ma wyglądać jego muzyka. Z biegiem lat coraz częściej skłaniam się ku gatunkom, mającym punkt zbieżności w jazzie. Jeśli spodobała Ci się muzyka Waltera, to więcej albumów tego artysty można znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: eternity.

5 Dominio, "Spring improv"

Bardzo niebezpieczny album. Włączasz niegroźne, zdawałoby się, dźwięki fortepianu, nota bene świetnie zagrane, a po chwili, sam nie wiesz nawet kiedy, zaczynasz eksplorować swoje własne wnętrze, znajdując tam sprawy, których byś się nie spodziewał, albo takie których od lat już nie umiesz widzieć... Tak z grubsza wyglądał mój pierwszy kontakt z tym albumem, ma się rozumieć - pierwszy z wielu nastepnych. Ulubiony utwór... Trudno wskazać jeden, jak mam ochotę na dźwieki typu "lekko, łatwo i przyjemnie" to Forbidden love, gdy zaś mam ochotę na "widzenie niewidzialnego", to raczej Quiet place.

6 Fortadelis, "Convergence"

Fortadelis AKA Tomislav Ocvirek to niezależny artysta z Zagrzebia, stolicy Chorwacji. Na swoim trzecim albumie, pod tytułem Convergence, odchodzi od nurtu muzyki stricte elektronicznej, kierując się w stronę smooth jazzu. Całość sprawia wrażenie idealnej muzyki do zrelaksowania się, po prostu nie sposób nie kojarzyć tych dźwięków z letnim, wakacyjnym popołudniem. Stosować dousznie, szczególnie polecane przy stanach znacznego obniżenia nastroju. Skutki uboczne: przy niejednym utworze z tego albumu można znienacka przyłapać się na odruchowej, mimowolnej próbie tańczenia. Więcej albumów tego artysty można znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: Rain Of Clouds.

7 Unama, "Unama"

Jeśli chciałbym określić Ich twórczość, powiedziałbym: prawdziwa muzyka. Nie rozumiem ani słowa z tego, co Śpiewają, nie wiem nawet, jakim językiem się posługują, a mimo to bez problemu podążam za ich uczuciami. Już choćby dlatego uważam ten album za jeden z najciekawszych, jaki słyszałem w życiu. Ulubiony utwór: Haizea.

8 Tibetan, "Tibetan Incantations-The Meditative Sound of Buddhist Chants"

Nie bez pewnego rozbawienia zauważyłem, że początek tego utworu brzmi prawie jak kolęda "Cicha noc" (choć oczywiście mantry buddyjskie mają się do chrześcijańskiej kolędy jak piernik do wiatraka). Ten album kojarzy mi się z nocą, spokojem i ukojeniem. Przy nim naprawdę można zmniejszyć częstotliwość taktowania procesora, który rezyduje w głowie. Za dużo jest pędu w naszej codzienności, ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że niejednokrotnie jesteśmy od niego uzależnieni jak od najbardziej zabójczego narkotyku (czy innych, za przeproszeniem, "dopalaczy"), a często serwujemy go sobie w nadmiarze tylko i wyłącznie z własnej głupoty... Ulubiony utwór: ten jedyny, "Om Mani Padme Hum".

9 Licia Chery, "Try"

You just don't know what you can miss
The world is full of surprises and dreams

W dużym skrócie: antydepresant o sile rażenia bomby termojądrowej. Jeśli Słuchasz tego singla bez uśmiechu na ustach i/lub choćby próby tańczenia, Jesteś martwy. Cytując Artystkę, mówiącą w pewnym momencie łamaną polszczyzną: "No mówię Wam, było tak świetnie zrobione, że kurczę, nie wiadomo co...". Just try! Albumy Artystki znajdziesz tutaj. Ulubiony utwór (z definicji, bo jedyny): Try.

10 7BZH, "CIA"

Dużo pozytywnej energii. Mimo tego, że nie jestem przesadnie zagorzałym fanem ostrych gitarowych riffów, ten album zdobył moje serce od pierwszego usłyszenia. To chyba najwdzięczniejsze wykorzystanie motywów zapożyczonych z muzyki celtyckiej w rocku, z jakim się spotkałem. Więcej twórczości 7BZH mozna znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: Men Ruz.

11 Oniric, "Dreams of Nowhere"

Gdy słucham tej płyty, ciśnie mi się na usta wyrażenie "udany początek". Niby jeszcze w niektórych utworach pobrzmiewa może nieco zbyt "automatyczna" perkusja, może to i owo można by było jeszcze kompozycyjnie wygładzić, ale słucham tego albumu z ogromną przyjemnością. Inne albumy Onirica znajdziesz tutaj. Ulubiony utwór: tu mam konflikt rozumu i serca, serce wskazuje na Going home, ale wszelkie statystyki pokazują, że najczęściej odtwarzam Deuterium.

12 Traffic In My Head, "One Quiet Week"

Ta muzyka rodziła się niemal na moich oczach, nierzadko miałem okazję słuchać pierwszych szkiców pomysłów na utwory wychodzących bezpośrednio spod dłoni Autora, bądź z podesłanego e-mailem w środku nocy pliku MP3. Mój skromny udział w projekcie Traffic In My Head to współtworzenie okładek - najzabawniej oczywiście było, gdy nam się z Rafałem "wizje artystyczne" nie zgadzały. Więcej albumów jego autorstwa można znaleźć tutaj. Ulubiony utwór: Small Short Waltz.

13 Celestial Aeon Project, "Aeon"

Chwila wytchnienia na liście, coś nieco bardziej nastrojowego. Klimat rodem z gier Role Playing Games, opowieści o Alchemikach i Czarownikach lub z historii, gdzie za dobre uczynki można było dostać pół królestwa i dodatkowo Księżniczkę za żonę. Jeśli jednak Chcesz tylko posłuchać innych albumów Celestial Aeon Project, to Możesz udać się na swoim wiernym rumaku tutaj. Ulubiony utwór: tu wybór jest bardzo trudny, ale stawiam na Desert Village lub Citadel, ewentualnie Dreaming of Flying, w tej kolejności.

14 youdid, "youdid EP"

For a long time I'll be a part of somebody's dreams.

Bardzo sympatyczny album pop-rockowy, tylko tyle i aż tyle, nie ma się nad czym tu rozwodzić. Długo się zastanawiałem, "co poeta miał na myśli" przy wyborze nazwy zespołu. Wszystko wskazuje na to, że nazwa pochodzi od imienia Wokalistki, która ma na imię Judith, lub "po naszemu" Judyta. Ulubiony utwór: Content And Alive.

15 Sophie Cappere, "Parenthese Enchantee"

Młodość, świeżość, kobiecość, różnorodność - tych cech nie sposób odmówić Parenthese enchantee, ani jego Autorce. W jednym utworze ostre gitarowe granie, w innym nostalgiczne dźwięki fortepianu. Kobieta zmienną jest ;) Ulubiony utwór: Si un jour lub Rencontre ephemere, nie mogę się zdecydować, każdy może mieć czasem coś z kobiety ;).

Powrót na górę strony

Filmy

LP Film Dlaczego?
1 "Buntownik z wyboru", reż. Gus Van Sant

To nie jest twoja wina.

Młody chłopak rozwiązuje w mig zadania, których rozwiązanie zajmuje gwiazdom światowej matematyki, zatrudnionym na najbardziej prestiżowej uczelni technicznej świata, MIT, lub jak kto woli, Massachusetts Institute of Technology, dwa lata. W widoczny sposób jego geniusz przerasta kadrę uczelni. Wschodząca gwiazda matematyki? Nie do końca, w momencie, gdy go poznajemy, pracuje na uczelni... z mopem w dłoni. Bajka o Kopciuszku lub kolejna komedia romantyczna? Nic z tych rzeczy. To film o tym, jak trudno czasem kochać samego siebie i czym brak tej miłości może się objawiać i skąd się brać. Naprawdę polecam!

2 "Powrót do Garden State", reż. Zach Braff

- Deprawujesz niewinną.
- Nie jestem niewinna!
- Jesteś, i za to cię lubię.

Sercem tego filmu jest jeden utalentowanych młody człowiek: Zach Braff. Sam był sobie scenarzystą, reżyserem, sam zagrał główną rolę, na szczęście z rozpędu nie obsadził siebie w głównej roli żeńskiej. To pełen ciepła i humoru film o młodych ludziach lat circa dwadzieścia pięć, opowiadający o tym, jak łatwo można zgubić się pośród rzeczywistości, zewnętrznej i wewnętrznej - w świecie własnych emocji. Ludzie różnie sobie próbują dawać radę, łatwo tu wpaść w pułapki, a właściwe rozwiązanie jest tylko jedno...

Może nie jesteśmy tak szczęśliwi, jak o tym marzyłeś, ale pierwszy raz w życiu pozwólmy sobie na to, by być sobą. Tak będzie lepiej. Myślę, że tak będzie lepiej.

3 "Podwójne życie Weroniki", reż. Krzysztof Kieślowski

- Dlaczego?
- Nie wiem. Ale wiem, że muszę to zrobić. Właśnie teraz.

Piękna opowieść, skłaniająca do przemyśleń na temat miłości, życiowych pasji i przeznaczenia. Kto jest nam postawiony na drodze życia, i dlaczego? Gdzie leży granica, do której wolno nam się posunąć we własnym postępowaniu wobec innych? Jak można się dowiedzieć wszystkiego o nowo poznanej Kobiecie? ;)

4 "Amelia", reż. Jean-Pierre Jeunet

Bez Ciebie uczucia dziś byłyby martwym naskórkiem dawnych

Przezabawna bajkowa opowieść o pragnieniu szczęścia i miłości, ktore nie zawsze chcą nadejść prostą drogą... Zjawiskowa Audrey Tautou - bez Niej nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego filmu. Wreszcie muzyka - gdy jeszcze nie miałem ścieżki dźwiękowej do tego filmu na płycie, zdarzało mi się go włączać tylko po to, żeby posłuchać ulubionych fragmentów muzyki.

5 "Pręgi", reż. Magdalena Piekorz

To ja, Wojciech. Mam trzydzieści lat i znów ktoś kategorycznie pragnie mojej obecności. Usiłuję sobie przypomnieć, jak się w to wpakowałem?

Opowieść o tym, jak broniąc się przed ciosami, zadawanymi przez jednych ludzi, zakładamy na siebie pancerz, który nie pozwala innym ludziom nas uleczyć. O tym, jak oddaje się cios za cios, bo nie umie się inaczej, bo niczego poza kolejnym ciosem nie umie się już spodziewać. Mimo pewnej dozy humoru, jaka przewija się momentami przez ekran, jest to film bardzo trudny. Dla niejednego Widza będzie to zapewne trud kierujący ku bolesnej zmianie własnego, jeszcze bardziej bolesnego życia.

6 "Zapach kobiety", reż. Martin Brest

- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Są rzeczy, których się nie robi.

Początek filmu przypomina typową historię elitarnej szkoły średniej. Młodzi mężczyźni; dzieli ich podejście do życia, sytuacja majątkowa, rozrywki. Zawiązaniem fabuły jest sztubacki wybryk kilku uczniów i odzew społeczności. W tym momencie tracimy z oczu obraz szkoły. Główny bohater, Charlie Simms, poznaje emerytowanego pułkownika, Franka Slade'a. Odbywają podróż, podczas której obaj wiele się nauczą. Czym jest honor, jaka jest wartość życia, jak traktować i, co tu dużo mówić, uwodzić kobiety ;) Majstersztykiem jest scena tanga, odegrana przez przeuroczą Gabrielle AnwarAla Pacino, który za rolę Franka otrzymał Oscara.

7 "Shrek", reż. Andrew Adamson, Vicky Jenson

- No to gdzie jest ta ognista potwora, co?
- W zamku. Czeka na swojego rycerza.
- Ja smoka miałem na myśli, Shrek...

Film dla małych i dużych. Opowieść z morałem dla dzieci, żarty zrozumiałe jedynie dla dorosłych. Niejeden widz, gdzieś pomiędzy zabawnymi dialogami skonstatuje, że niczym Lord Farquaad w jednej z odzywek Shreka, też "ma chyba jakiś kompleks"... Piękna bajka o tym, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje i że nie całą prawdę widać na pierwszy rzut oka.

Powrót na górę strony
Copyright © 2003-2012 by Adam Drzewiecki